sobota, 12 października 2013

Dawid Gospodarek: Vaticanum II, homilia i manipularz

Benedykt XVI, wychodząc naprzeciw posoborowemu problemowi z tradycyjną rzymską liturgią, spowodowanemu promulgowaniem nowego Mszału przez Pawła VI, w motu proprio Summorum Pontificum przypomniał, że nie tylko nigdy nie została ona zakazana i każdy kapłan ma prawo ją celebrować, ale również że wierni mogą się jej domagać od swoich duszpasterzy, którzy ich prośby powinni rozpatrywać życzliwie.

Msze w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (tak papież we wspomnianym dokumencie nazwał tradycyjny ryt rzymski) powinny być celebrowane według Mszału Jana XXIII (który jako ostatni dokonał w nim zmian) i prawa liturgicznego aktualnego w czasie jego wydania.

Taka sytuacja dla tradycyjnej liturgii stanowi jakby zamrożenie, przypomina stan znany od XVI wieku, kiedy św. Pius V ogłosił ryt rzymski rytem powszechnym dla całego łacińskiego Kościoła, oraz zakazał wszelkich samowolnych zmian: „po wsze czasy, nakazujemy i polecamy, pod groźbą kary Naszego gniewu, aby nic nie było dodane do Naszego nowo wydanego Mszału, nic tam pominięte, ani cokolwiek zmienione” (Quo primum tempore). Jak wiemy z historii liturgii, nie uległa ona oczywiście totalnej stagnacji. Brak rozwoju dla liturgii jest czymś nienaturalnym.

W obecnej sytuacji, widząc błędy w posoborowych zmianach liturgicznych oraz ich smutne konsekwencje, mówienie o rozwoju liturgii może napawać pewnymi zrozumiałymi obawami, szczególnie jeśli mamy na myśli tę tradycyjną, która dzięki nieformalnemu zakazowi ustrzegła się rąk chcących w twórczym szale szybko zmieniać i odtwarzać. Może więc rzeczywiście aktualny, nienaruszalny stan Mszału Jana XXIII jest w naszym czasie sytuacją bezpieczniejszą.

Jest to jednak dla wiernych przywiązanych do tradycyjnego rytu rzymskiego sytuacja dziwna. Mamy przecież za sobą drugi sobór watykański i jego konstytucję Sacrosanctum Consilium, z konkretnymi zaleceniami rozwoju liturgii. Niby uznajemy sobór za nasz (w końcu jesteśmy katolikami), rozumiemy postulaty Konstytucji o Liturgii, a nawet z wielu się cieszymy. Ale gdy już jesteśmy na tradycyjnej liturgii, to tego soborowego wpływu zupełnie nie widać, żyjemy jakby soboru nie było (ani soboru, ani posoborowych beatyfikacji i kanonizacji – nie wspominamy na Mszy np. św. Józefa Sebastiana Pelczara czy św. Maksymiliana Kolbe).

Oczywiście nie zachęcam poszczególnych celebransów do wdrażania zmian na własną rękę, bo ten sam sobór przypomina, że „nikomu innemu [prócz odpowiedniej władzy kościelnej - D.G.], chociażby nawet był kapłanem, nie wolno na własną rękę niczego dodawać, ujmować lub zmieniać w liturgii” (SC 22 & 3). Jest jednak pewna drobna rzecz, w której celebrans może sobie pozwolić na, jak się zdaje, uzasadnioną zmianę zwyczaju.

Już rubryki mszalne (474) i stary Kodeks Prawa Kanonicznego z 1918 roku nakładały na kapłanów obowiązek głoszenia kazań w niedziele i święta nakazane w formie zwykłej homilii [1]. 

Wydawać by się mogło, że ostatni sobór nic nowego w sprawie kazania nie wniósł. W Konstytucji o Liturgii czytamy: „Jako część samej liturgii zaleca się bardzo homilię, w której z biegiem roku liturgicznego wykłada się na podstawie tekstów świętych tajemnice wiary i zasady życia chrześcijańskiego. Bez poważnego powodu nie należy jej opuszczać we Mszach odprawianych w niedziele i święta nakazane przy udziale wiernych” (SC 52). Jednak już w pierwszym zdaniu pojawia się stwierdzenie, którego uważny czytelnik nie przepuści bez refleksji. Bo co to znaczy, że homilię zaleca się jako część samej liturgii?

Papież Benedykt XVI w adhortacji „Verbum Domini” (59) napisał: „«ze względu na wagę słowa Bożego, rodzi się konieczność poprawienia jakości homilii. Jest ona bowiem częścią czynności liturgicznej; ma za zadanie dopomagać pełnemu zrozumieniu oraz oddziaływaniu słowa Bożego na życie wiernych». Homilia uaktualnia przesłanie Pisma świętego, ażeby wierni mogli odkryć obecność i skuteczność słowa Bożego w swoim codziennym życiu. Powinna ona ułatwić zrozumienie sprawowanej tajemnicy, zachęcić do misji, przygotowując zgromadzenie do wyznania wiary, modlitwy powszechnej i liturgii eucharystycznej.”

Homilia od zawsze towarzyszyła eucharystycznym celebracjom, jednak z czasem przyjęło się – zapewne ze względu na to, że z oczywistych względów jej treści nie ma w Mszale – iż nie jest traktowana jako części liturgii (inaczej sprawa ma się we Mszach pontyfikalnych). Celebrans na czas głoszenia kazania w Mszach sprawowanych według tradycyjnego Mszału Rzymskiego, schodzi zazwyczaj ze stopni ołtarza i staje przy mównicy, lub w ogóle opuszcza prezbiterium, udając się na „wiszącą” ambonę. Żeby podkreślić tę „przerwę” w liturgii, kapłan zdejmuje manipularz i zostawia go na Mszale. W niektórych miejscach zachował się jeszcze zwyczaj zdejmowania ornatu [2].

O. Łukasz Miśko OP podczas głoszenia
homilii na Mszy w rycie dominikańskim
w kościele św. Idziego w Krakowie
Stary Kodeks Prawa Kanonicznego zezwalał innowiercom i ekskomunikowanym na udział w kazaniu zapewne nie tylko ze względu na ewangelizująco-katechizujący charakter wygłaszanej mowy i nadzieję na ich nawrócenie, ale również jest tu dostrzegalne to przeświadczenie, że kazanie nie należy do liturgii (w liturgii oczywiście te osoby nie mogły uczestniczyć, ponieważ dużo bardziej rygorystycznie niż dziś podchodzono do communicatio in sacris; por. CIC 1918. kan. 2259).

Skoro ostatni sobór podkreślił miejsce homilii, zaznaczając iż stanowi ona część liturgii, wydaje mi się, że warto byłoby zrezygnować ze zdejmowania na czas jej wygłaszania manipularza, a już w ogóle – ornatu. Rubryki Mszału na ten temat milczą, więc jest to kwestia, w której celebransi mają możliwość uwzględnienia swojego wyczucia.

Co ciekawe, dominikanie celebrujący w rycie dominikańskim, często nie zdejmowali (i nie zdejmują) manipularza na czas kazania. Złośliwi mówią, że z lenistwa. Można jednak spróbować spojrzeć życzliwiej – że bracia z Zakonu Kaznodziejskiego zaznaczali w ten sposób szczególną dla swojego charyzmatu świadomość wagi kazania.

W tym miejscu pojawia się jednak problem ogłoszeń duszpasterskich, dla których miejsce zazwyczaj przewiduje się właśnie przed kazaniem lub po nim. Żeby zachować konsekwencję, trzeba by na czas ich wygłaszania (jako że żadną miarą nie są częścią liturgii) manipularz zdjąć. Jednak dużo sensowniejsze wydaje mi się – i ta uwaga może być użyteczna również dla celebrujących według Mszału Pawła VI – zrezygnowanie z nich podczas celebracji i przeniesienie przed Mszę. W niektórych miejscach jest godny pochwały i naśladowania zwyczaj, że chwilę przed Mszą kapłan wychodzi w albie i stule, żeby wygłosić krótką, kilkuminutową katechezę mistagogiczną. Wydaje mi się, że jest to również idealny moment na wszelkie inne ogłoszenia, tak by podczas samej Eucharystii tuż przed offertorium nic nie wyrywało wiernych z aktywnego w niej uczestnictwa. Osoby, które się spóźnią, zawsze mogą ogłoszenia przeczytać na przykościelnej tablicy informacyjnej, internetowej stronie duszpasterstwa, lub dowiedzieć się o nich od znajomych.

Liczę, że niniejsze refleksje skłonią zainteresowanych do indywidualnych przemyśleń, oraz mam nadzieję na twórczą dyskusję.

Dawid Gospodarek


[1] Co ciekawe, ks. Franciszek Bączkowicz w swoim podręczniku do prawa kanonicznego wskazuje również na wymaganą treść kazań: Treścią kazań powinny być przede wszystkim zasady wiary i obyczajów, tj. to, w co wierni wierzyć i co czynić powinni, aby się zbawić (kan. 1347 & 1). Sprawy polityczne są z kościołów bezwzględnie wykluczone. Kaznodzieje nie powinni poruszać tematów świeckich i trudnych (…), niezrozumiałych dla słuchaczy (kan. 1347& 2). W kazaniach należy szczególnie pouczać wiernych o istocie i wzniosłości mszy św., oraz o jej celu i zbawiennych skutkach (…). Aby zaś wierni mogli wejść w posiadanie coraz bogatszych nadprzyrodzonych darów, w odpowiednich kazaniach należy ich pouczać o skarbach pobożności, zawartych w liturgii świętej. Przy spełnianiu swego urzędu powinni kaznodzieje posługiwać się nie „przekonywującymi mądrości ludzkiej słowami”, nie próżną i goniącą za poklaskaniem wymową świecką, lecz „okazaniem ducha i mocy”, głosząc nie siebie, lecz Chrystusa ukrzyżowanego (kan. 1347 & 2). [Prawo kanoniczne. Podręcznik dla duchowieństwa, tom II, Opole 1958, s. 480-481]

[2] Bp. A. J. Nowowiejski w swoim ceremoniale napisał, że na czas kazania można nawet gasić świece: „Ceremonjał parafjalny. Przewodnik liturgiczny dla duchowieństwa pasterstwem dusz zajętego”, Płock 1931, str. 308
Kaszubscy kapłani np. nie krępowali się w czasie kazania zażywać tabakę, a nawet zachęcać do tego zebranych wiernych tradycyjnym chcemë le so zażec, co ilustruje ta piosenka "Dobrô tobaka": Czej jesmë w kòscele, kôzanié slëchómë, jak nóm sã spac zachce to roga szëkómë http://www.youtube.com/watch?v=H26XxrNGeXg 

piątek, 11 października 2013

Kojena Msza w Zielonej Górze

W najbliższą niedzielę, 13 października, zostanie odprawiona kolejna Msza święta w klasycznym rycie rzymskim w kapliczce na Winnicy, należącej do  Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze. Msza rozpocznie się o godz. 16.30, a celebrował ją będzie ks. Dawid Pietras.

Istnieją szanse na to, że Zielona Góra dołączy wkrótce do miejscowości, w których Msze trydenckie są regularnie sprawowane co tydzień.

środa, 9 października 2013

Trzynasty numer magazynu Nova et Vetera. Informacja o zawartości i zamówieniach

Trzynasty numer magazynu Nova et Vetera od poniedziałku rozpocznie swą wędrówkę bezpośrednio do swoich Czytelników. Tym razem autorzy wracają do potrzeby upowszechniania w dzisiejszym Kościele Mszy trydenckiej i do powodów, dla których istnieje pośród części biskupów i księży irracjonalny opór wobec jej obecności. W numerze przeczytamy między innymi:

- O rosnącym stale zainteresowaniu "starą" Mszą;
- O Mszy trydenckiej, jako o rzeczywistości bez której tzw. "nowa ewangelizacja" nie jest możliwa;
- O tym, że dla zakonu porzucenie tradycyjnego zakonnego rytu oznacza wyrwanie tożsamości, zachwianie charyzmatu i osłabienie więzi ze świętym założycielem;
- O herezjach i heretykach;
- O tym, że "stara" Msza uzdalnia do walki, wolności i miłości;
- O dzieciach, dla których "stara" Msza jest Mszą ich dzieciństwa;
- O koszalińskim środowisku Tradycji katolickiej;

a także relacje z tradycyjnych pielgrzymek, rekolekcji i innych wydarzeń.


Tutaj można znaleźć informacje, co należy zrobić, by otrzymywać magazyn Nova et Vetera. Serdecznie zapraszamy!

wtorek, 8 października 2013

Inauguracja Akademii Tradycja i Przyszłość po raz drugi

W sobotę, 5 października AD 2013, po raz drugi rozpoczęła swoją edukacyjną działalność Akademia Tradycja i Przyszłość. Punktualnie o 10.30 sala oratorium przy kościele oo. Redemptorystów była wypełniona po brzegi. Do ubiegłorocznych słuchaczy Akademii dołączyli nowi, którzy w tym roku rozpoczynają kurs podstawowy. Na pierwszym po wakacyjnej przerwie wykładzie pojawili się słuchacze z różnych miejscowości i w bardzo różnym wieku. Śmiało można powiedzieć, że zasiadły obok siebie cztery pokolenia. Rozpoczęcie nowego roku akademickiego transmitowała telewizja Razem.

A zaczęło się nie byle jak. Wykład inauguracyjny wygłosił ks. prof. Tadeusz Guz, znakomity filozof i publicysta, autor wielu publikacji i książek, dziekan Wydziału Zamiejscowego Nauk Prawnych i Ekonomicznych KUL w Tomaszowie Lubelskim. W swoim wykładzie Ksiądz profesor ukazał wartość studium, poznawania rozstrzygnięć filozoficznych, które stały się dobrem wspólnym cywilizacji łacińskiej. Jeśli nie odpowiemy sobie na pytanie kim jest człowiek, po co żyje, jak odróżnić prawdę od fałszu, dobro od zła, piękno od szpetoty – będziemy bezbronni wobec dominujących nurtów współczesnej kultury. Ksiądz profesor podziękował słuchaczom Akademii, że poświęcają swój czas poszukiwaniu odpowiedzi na te najważniejsze pytania. – Wybraliście najlepszą cząstkę – mówił nasz Gość.

Po wykładzie można było zadawać pytania prelegentowi i spotkanie przekształciło się w żywą dyskusję. Na koniec Ksiądz Tadeusz Guz podpisywał swoje książki oraz toczył rozmowy w kuluarach, które jak zawsze podyktowane są emocjami z jakimi z wykładu wychodzą jego słuchacze. Kolejne zajęcia w Akademii Tradycja i Przyszłość już w sobotę 12 października. Ci, którzy jeszcze się nie zdecydowali, będą mogli w tym dniu zapisać się na zajęcia w Akademii i wysłuchać ciekawych, wartościowych prelekcji. Zajęcia rozpoczynają się o godz.10.00 przy ul. Karolkowej 49. Przed zajęciami Msza św. o godz. 09.15. Na stronie Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683 można obejrzeć galerię zdjęć z uroczystości.

czwartek, 3 października 2013

Niedzielne Msze święte w KRR w Dobczycach i Zielonej Górze

W XX Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego, 6 października 2013 o godz. 15.30 w kościele pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Dobczycach (archidiecezja krakowska) zostanie odprawiona Msza święta trydencka.

Źródło: Parafia Dobczyce

***

Także w najbliższą niedzielę, 6 października o godz. 15.30, zostanie odprawiona kolejna Msza święta w NFRR w kapliczce na Winnicy w Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze. Tym razem będzie sprawował ją ks. Michał Graczyk.

wtorek, 1 października 2013

Bp Athanasius Schneider odprawi Mszę św. pontyfikalną w Poznaniu

W środę, 16 października 2013, o godzinie 19:15 w kościele św. Antoniego Padewskiego przy ulicy Franciszkańskiej 2 w Poznaniu (Wzgórze Przemysła; Sanktuarium Matki Bożej w Cudy Wielmożnej, Pani Poznania) odprawiona zostanie Msza święta pontyfikalna w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Celebransem będzie Jego Ekscelencja Biskup Athanasius Schneider, biskup pomocniczy diecezji Astana w Kazachstanie.


Po Mszy Świętej organizatorzy zapraszają na spotkanie z Księdzem Biskupem Athanasiusem Schneiderem, które rozpocznie się ok. godziny 21.00. Ze względu na spodziewaną, wciąż rosnącą liczbę uczestników spotkania z Biskupem Schneiderem, odbędzie się ono w Sali Czerwonej (znanej również jako Sala Malinowa) Pałacu Działyńskich, Stary Rynek 78 w Poznaniu, zaledwie 130 metrów od kościoła, w którym sprawowana będzie Msza św.

Chcących bliżej poznać sylwetkę tego hierarchy, zachęcamy do przeczytania wywiadu, którego Ksiądz Biskup udzielił niedawno dla czasopisma Polonia Christiana. 

Będzie do druga Msza pontyfikalna w KRR sprawowana u poznańskich franciszkanów. Poprzednią celebrował J.E. ks. bp Grzegorz Balcerek, biskup pomocniczy Archidiecezji Poznańskiej, w niedzielę, 14 czerwca 2009 roku. 

Źródło: Facebook 

Relacja z konferencji Sacra Liturgia

W dniach od 25 do 28 czerwca br. na pontyfikalnym rzymskim uniwersytecie Santa Croce przez biskupa francuskiej diecezji Fréjus-Toulon Dominica Reya zorganizowana została międzynarodowa konferencja Sacra Liturgia, której celem była promocja, odnowa i uznanie formacji liturgicznej i jej wkładu na rzecz misji Kościoła, w szczególności w świetle nauczania i przykładu Jego Świątobliwości Papieża Benedykta XVI, Odbyła się ona w ramach obchodzonego Roku Wiary, oraz w świetle 50 rocznicy rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, co nawiązywało do zaleceń duszpasterskich na ten Rok wydanymi przez Kongregację Nauki Wiary.

W czasie konferencji, w której uczestniczyło ok. 300 osób z 34 krajów (zarówno duchownych, jak i świeckich) swe wykłady wygłosiło 20 prelegentów (m.in. kardynałowie Burke oraz Ranjith, czy też tak znane osoby w świecie liturgii katolickiej, jak jeden z organizatorów, autor „Organicznego Rozwoju Liturgi Rzymskiej”, benedyktyn Alcuin Reid, ksiądz prałat Nicola Bux, czy też oratorianin o. Uwe Michael Lang). Uczestnikami tego sympozjum było również wiele osobistości znanych ze świata wirtualnego takich jak: ks. John Zuhlsdorf (autor bloga - What Does The Prayer Really Say), Michael Voris (ChurchMillitiant), czy też prawie cała redacja New Liturgical Movement – łącznie z jej redaktorem naczelnym Jeffreyem Tuckerem – który wygłosił wykład na temat sposobów promocji liturgii katolickiej w internecie.

W czasie wielu serdecznych rozmów z osobami zgromadzonymi na tym wydarzeniu można był odnieść optymistyczne wrażenie, że sprawy liturgi która jest szczytem i źródłem życia Kościoła leżą na sercu bardzo wielu ludziom – zarówno wysoko postawionym w hierarchii Kościelnej, jak również świeckim, którzy przybyli na tę konferecję z najdalszych zakątków świata (np. z Australii czy Ameryki Południowej). Odczuć można było również bardzo dużą otwartość i przystępność, wśród biorących udział w tym wydarzeniu hierarchów, którzy jednak wcale nie wzbraniali się przed okazywaniem im publicznej czci należnej następcom apostołów (jak np. gestu ucałowania biskupiego pierścienia).

Spośród licznych świadectw, którymi uczestnicy tej konferencji podzielili się zarówno w czasie oficjalnych wystapień, jak i rozmów prywatnych można wysnuć wniosek, że w parafiach w których dba się o liturgię (zarówno w formie zwyczajnej, jak i nadzwyczajnej) życie katolickie rozkwita w każdej sferze (co oczywiste liturgicznej, ale również charytatywnej), jest wiele powołań do życia duchownego, a liczba chrztów o wiele przewyższa liczbę pogrzebów. Być może własnie to bardzo pozytywne podejście do Liturgii w kosciele amerykańskim spowodowało, ze od 2005 roku (a więc od czasu wyboru na papieża Benedykta XVI) w USA wzrosła bardzo liczba seminarzystów i nowowyświęcanych księży.

Autor tekstu: Jarosław Syrkiewicz