sobota, 28 lutego 2009

Przegląd wydarzeń w lutym

W niedzielę 1 lutego wierni z Łodzi świętowali pierwszą rocznicę rozpoczęcia regularnej celebracji Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Z tej okazji została odprawiona uroczysta Msza Święta. Kazanie wygłosił o. Krzysztof Stępowski z Warszawy. Więcej na sanctus.pl

W sobotę 7 lutego pięciu kleryków z seminarium Instytutu Dobrego Pasterza w Courtalain we Francji zostało obłóczonych i otrzymało tonsurę z rak Superiora Generalnego księdza Philippe Laguerie. Pośród nich jest dwóch Polaków: Mateusz i Karol.

W niedzielę 8 lutego - jak w każdą II niedzielę miesiąca - w Wałbrzychu została odprawiona Msza św. o godz. 14.00 w Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej przy pl. Kościelnym (obok Rynku). Najbliższa Msza św. zostanie odprawiona 8 marca br. Poszukiwany wykwalifikowany organista oraz ministranci.

W sobotę 21 lutego w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie odbyło się spotkanie organizacyjne w sprawie celebracji Mszy św. w klasycznym rycie rzymskim w Tarnowie. Ustalono datę odprawienia pierwszej Mszy św. na niedzielę 15 marca.

W sobotę 21 lutego ks. dr Wojciech Grygiel FSSP odprawił w Głogowie Mszę św. trydencką dla uczestników rekolekcji liturgicznych Kursu Oazowego.

W niedzielę 22 lutego ks. Grzegorz Śniadoch IBP odprawił w Gdańsku uroczystą Mszę św. prymicyjną z asystą, którą stanowili ks. Sławomir Skoblik (diakon) oraz ks. Piotr Baranowski (subdiakon). Kazanie wygłosił ks. Krzysztof Drews, wykładowca Teologii Pastoralnej w Wyższym Seminarium Duchownym w Gdańsku. Oprawę muzyczną zapewniła schola kierowana przez Pana Marka Stachyrę.

W niedzielę 22 lutego w Ostrołęce przed Mszą św., odprawianą w tym mieście w II i IV niedzielę miesiąca, Sakrament chrztu św. przyjęła mała Antonina.

Ks. Guido Marini: Od liturgii zaczyna się odnowa i reforma Kościoła

Zamieszczamy wywiad z ks. Guido Marinim, który przeprowadziła Maddalena della Somaglia dla włoskiego miesięcznika "Radici Cristiane", nr 42, marzec 2009. Wywiad ukazał się także na stronie internetowej Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych.

Wydaje się, że liturgia jest dla Ojca Świętego jednym z istotnych tematów jego pontyfikatu. Czy Ksiądz, który śledzi go tak blisko, może nam potwierdzić owe wrażenie?
Owszem. Z drugiej strony warto zauważyć, iż pierwszy tom „Opera omnia” Ojca Świętego, który wkrótce zostanie opublikowany również we Włoszech, jest właśnie poświęcony pismom, które mają za przedmiot liturgię. We wprowadzeniu do tomu, ten sam Józef Ratzinger podkreśla ów fakt, stwierdzając, iż pierwszeństwo dawane pismom liturgicznym nie jest przypadkiem, lecz pragnieniem: wytyczne Soboru Watykańskiego II, który promulgował jako pierwszy dokument Konstytucję poświęconą liturgii świętej, której towarzyszy inna wielka Konstytucja poświęcona Kościołowi. To w liturgii wyraża się tajemnica Kościoła. Zrozumiały jest więc powód, dla którego liturgia jest jednym z istotnych tematów pontyfikatu Benedykta XVI: to od liturgii zaczyna się odnowa i reforma Kościoła.

Czy istnieje relacja między liturgią a sztuką i architekturą sakralną? Czy wezwanie papieża do ciągłości Kościoła na polu liturgii nie powinno także dotyczyć sztuki i architektury sakralnej?
Z pewnością istnieje żywa relacja między liturgią, sztuką i architekturą sakralną. Również dlatego, że sztuka i architektura sakralna, właśnie jako takie, muszą odpowiadać liturgii i jej wielkim treściom, które znajdują swój wyraz w celebracji. Sztuka sakralna w swoich licznych formach żyje w relacji z nieskonczonym pięknem Boga i musi kierować się ku Bogu na Jego chwałę i cześć. Między liturgią, sztuką i architekturą nie może być zatem zgrzytu czy sprzeczności. W konsekwencji, jeśli koniecznym jest, aby w liturgii istniała ciągłość teologiczno-historyczna, ta sama ciągłość musi mieć swój widzialny i koherentny wyraz także w sztuce i architekturze sakralnej.

Papież Benedykt XVI ostatnio zapewnił w jednym ze swych przemówień, że „człowiek mówi ubraniem, które na sobie nosi”. Czy sądzi Ksiądz, że możnaby było odnieść to również do liturgii?
W rzeczywistości wszyscy mówimy o sobie poprzez ubranie, jakie nosimy. Ubiór to język, którym jest każda forma ekspresji. Także liturgia mówi poprzez ubranie, jakie nosi, to jest poprzez wszystkie swoje formy ekspresji, które są liczne i przebogate, stare i zawsze nowe. W tym sensie „ubiór liturgiczny” - by pozostać przy terminie użytym przez Panią - musi być zawsze prawdziwy, w pełni zgodny z prawdą celebrowanej tajemnicy. Zewnętrzny znak nie może być niczym innym, jak znakiem spójnej relacji z misterium zbawienia dokonującym się poprzez ryt. I nie można zapomnieć, że właściwym ubiorem liturgii jest ubiór świętości: tam świętość Boga ma swój wyraz. Jesteśmy wezwani, aby zwrócić się ku tej świętości, aby się nią przyodziać, realizując w ten sposób pełnię uczestnictwa.

W wywiadzie udzielonym „Osservatore Romano” uwypuklił Ksiądz główne zmiany zaistniałe po objęciu urzędu Mistrza Papieskich Celebracji Liturgicznych. Czy mógłby Ksiądz nam je przypomnieć i wyjaśnić ich znaczenie?
Zapewniając natychmiast, że zmiany, do których Pani się odnosi, można zobaczyć w znaku rozwoju ciągłości z najbliższą przeszłością, przypominam w szczególności jedną: umiejscowienie krzyża na środku ołtarza. Takie usytuowanie go tłumaczy – również na zewnątrz – właściwy kierunek celebracji w momencie Liturgii Eucharystycznej, kiedy to celebrans i zgromadzenie nie patrzą wzajemnie na siebie, lecz wspólnie patrzą na Pana. Z drugiej strony związek ołtarz-krzyż pozwala lepiej uwypuklić ofiarny wymiar Mszy świętej, której znaczenie jest zawsze fundamentalne, powiedziałbym, że spontaniczne i zatem wymagające znalezienia w rycie dobrej i widzialnej ekspresji.

Zauważyliśmy, że Ojciec Święty od jakiegoś czasu udziela Komunii Świętej do ust i na klęcząco. Czy to ma być przykład dla całego Kościoła i zachęta dla wiernych do przyjmowania Naszego Pana z większym nabożeństwem?
Jak wiadomo udzielanie Komunii Świętej na rekę pozostaje nadal – według prawa – indultem od powszechnego prawa, danym przez Stolicę Apostolską tym Konferencjom Episkopatów, które o to prosiły. I każdy wierny, także w obliczu ewentualnego indultu, ma prawo wybrać sposób przyjmowania Komunii. Benedykt XVI, rozpoczynając udzielanie Komunii do ust i na klęcząco z okazji uroczystości Bożego Ciała minionego roku, w pełnej harmonii z aktualnymi przepisami liturgicznymi, miał na celu być może podkreślenie preferencji dla tego sposobu. Z drugiej strony można domyślać się, dlaczego taka preferencja: lepiej ukazuje się prawdę o Realnej Obecności w Eucharystii, wspomaga się pobożność wiernych, łatwiej wprowadza się ich do istoty misterium.

Motu proprio „Summorum Pontificum” prezentuje się jako jeden z najważniejszych aktów pontyfikatu Benedykta XVI. Jakie jest Księdza zdanie?
Nie potrafię powiedzieć, czy jest jednym z najważniejszych, ale z pewnością ważnym. I nie tylko dlatego, że chodzi o bardzo znaczący krok w kierunku pojednania wewnątrz Kościoła, nie tylko dlatego, że wyraża pragnienie wzajemnego ubogacenia się dwóch form rzymskiego rytu, to jest zwyczajnego i nadzwyczajnego, ale też dlatego, że jest to precyzyjna wskazówka na płaszczyźnie normatywnej i liturgicznej owej teologicznej ciągłości, którą Ojciec Święty przedstawił jako jedyną poprawną hermeneutykę dla zrozumienia życia Kościoła, zwłaszcza Soboru Watykańskiego II.

Jaka jest według Księdza rola ciszy w liturgii i w życiu Kościoła?
To fundamentalne znaczenie. Cisza jest konieczna w życiu człowieka, ponieważ człowiek żyje słowem i ciszą. I tak cisza jest tym bardziej niezbędna w życiu wierzącej osoby, że znajduje w niej niezastąpiony moment własnego doświadczenia tajemnicy Boga. Od tej konieczności nie uchyla się życie Kościoła, oraz jego liturgia. Tutaj cisza oznacza słuchanie Pana, bycie uważnym na Jego obecność i Jego słowo, postawę adoracji. Adoracja, niezbędny wymiar aktu liturgicznego wyraża ludzką niezdolność do wypowiadania słów, pozostając „bez słów” wobec wielkości tajemnicy Boga i piękna Jego miłości.
Celebracja liturgiczna składa się ze słów, śpiewu, muzyki, gestów... Składa się również z ciszy i milczenia. Gdyby ich zabrakło albo nie byłyby wystarczająco podkreślone, liturgia nie urzeczywistniałaby samej siebie, ponieważ byłaby pozbawiona niezastąpionego wymiaru swej natury.

Każdego dnia słyszy się podczas celebracji liturgicznych najróżniejszą muzykę. Jaka muzyka według Księdza, jest odpowiednia w liturgii?
Jak nam przypomina Ojciec Święty Benedykt XVI a z nim cała miniona i niedawna tradycja Kościoła, jest śpiew właściwy liturgii, którym jest śpiew gregoriański, który jako taki stanowi permanentne kryterium dla muzyki liturgicznej. Również jako permanentnym kryterium jest wielka polifonia epoki odrodzenia katolickiego, które znajduje najwyższą ekspresję w Palestrinie.
Obok tych niezastąpionych form śpiewu liturgicznego znajdujemy liczne wielce ważne i konieczne formy popularnego śpiewu: pod warunkiem, że trzymają się tego permanentnego kryterium, według którego śpiew i muzyka mają prawo obywatelstwa w liturgii w takiej mierze, jeśli wypływają z modlitwy i do niej prowadzą, pozwalając w ten sposób na autentyczne uczestnictwo w celebrowanej tajemnicy.

Tłumaczenie: Agnieszka Zuba

piątek, 27 lutego 2009

Prawdziwa wiosna Kościoła we Włoszech

Włoski portal messainlatino.it informuje o licznych celebracjach Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, przez wysokich dostojników Kościoła, które będą miały miejsce na wiosnę we Włoszech.

W środę 25 marca o godz 10 w kościele św. Franciszka w Tarquinia, pontyfikalną Mszę św. odprawi abp Raymond Burke - Prefekt Sygnatury Apostolskiej, który równocześnie udzieli święceń kapłańskich 5 diakonom ze zgromadzenia Franciszkanów Niepokalanej.

W czwartek 16 kwietnia o godz. 10 w Bazylice Św. Jana na Lateranie w Rzymie Mszę św. odprawi o. Stefano Maria Manelli - Superior Zakonu Franciszkanów Niepokalanej.

We wtorek 21 kwietnia o godz. 10 w Bazylice Św. Jana na Lateranie w Rzymie pontyfikalną Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego odprawi kard. Antonio Canizares Llovera - Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Stowarzyszenie św. Hugona z Cluny

Stowarzyszenie św. Hugona z Cluny powstało wkrótce po ogłoszeniu przez Papieża Benedykta motu proprio Summorum Pontificum i działa w amerykańskim stanie Connecticut. Wybrało ono jako swojego patrona świętego Hugona z Cluny (1024-1109), wielkiego opata benedyktynów. Św. Hugon słynął z silnego przeświadczenia o centralnej roli liturgii w Kościele. Z niej też czerpał zapał do reformy Kościoła. Piękno i blask, jaki nadał liturgii w opactwie Cluny, promieniowały na życie całego Kościoła i społeczeństwa.

Opiekę duszpasterską nad Stowarzyszeniem pełni ks. Richard Cipolla (na zdjęciu), który na stronie internetowej organizacji wyjaśnia cele jego działania:

Wierzymy, że Summorum Pontificum jest wielkim aktem, pozwalającym na powrót do piękna, wspaniałości, czci, tajemnicy i głębokiego uczestnictwa w liturgii Mszy Świętej. Wierzymy, że Papież Benedykt ofiarował w ten sposób całemu Kościołowi, a zwłaszcza katolickiemu laikatowi wielki dar. Wyraża się on w wezwaniu do ponownego odkrycia Tradycji, nie pojmowanej w sposób nostalgiczny, lecz jako wzrastający żywy organizm. Summorum Pontificum stanowi tym samym wezwanie do reformy i wzbogacenia zarówno Kościoła, jak i otaczającej nas kultury.

Stowarzyszenie jest otwarte dla wszystkich katolików, pragnących wspierać odnowę liturgii katolickiej, reformę Kościoła i społeczeństwa. Stowarzyszenie będzie realizować swoje cele poprzez: szkolenie kapłanów w używaniu Mszału z 1962 r., organizowanie konferencji na tematy tradycyjnej liturgii i muzyki, oraz roli sztuki w liturgii, wspieranie inicjatywy zbieżnych z celami Stowarzyszenia.

środa, 25 lutego 2009

Abp Ranjith ponawia apel o „reformę reformy”

Catholic World News (CWN) - Jeden z czołowych watykańskich liturgistów wezwał do podjęcia „śmiałych i odważnych” decyzji w sprawie opanowania nadużyć liturgicznych, powstałych od czasu reform posoborowych.
Abp Malcolm Ranjith, sekretarz Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wskazuje na błędne rozumienie nauczania II Soboru Watykańskiego oraz wpływ świeckich ideologii jako przyczyny, które (jak powiedział ówczesny kard. Ratzinger w 1985r.) spowodowały, że „prawdziwa era Vaticanum II jeszcze nie nadeszła”. JE abp Malcolm Ranjith podkreśla, że „reforma musi trwać” zwłaszcza na polu liturgii.
Abp Malcolm Ranjith, który został wezwany do Watykanu osobiście przez Papieża Benedykta w charakterze papieskiego sprzymierzeńca w walce o przywrócenie należytego kultu i poczucia sacrum w liturgii, komentuje zagadnienia związane z Vaticanum II we wprowadzeniu do nowej książki opartej na pamiętnikach i notatkach kard. Fernanda Antonelliego, jednego z najważniejszych postaci zaangażowanych w ruch reformy liturgicznej zarówno przed soborem jak i po nim.
Zdaniem purpurata, dzieła Antonelliego pomagają czytelnikowi „zrozumieć złożoność wewnętrznego mechanizmu reformy liturgicznej zarówno przed soborem jak i bezpośrednio po nim”. Watykański liturgista na koniec stwierdza, że wdrożenie reform proponowanych przez sobór odeszło całkowicie od rzeczywistej intencji ojców soboru. Wnioskuje więc, że dzisiejsza liturgia nie jest prawdziwą realizacją wizji dokumentu Vaticanum II — Konstytucji o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium.
Abp Ranjith pisze:

Niektóre praktyki — które nigdy nie były nawet poruszane przez Konstytucję Sacrosanctum Concilium, takie jak np. msza św. versus populum, komunia św. na rękę, zupełne porzucenie łaciny i chorału gregoriańskiego na rzecz języków narodowych, śpiewanie piosenek i pieśni nie pozostawiających zbytu wiele miejsca Panu Bogu, oraz wykraczanie poza wszelkie dopuszczalne normy koncelebry — weszły do liturgii. Doszło także do błędnej interpretacji zasady „aktywnego uczestnictwa”.

Prałat ze Sri Lanki argumentuje, że aby zrealizować „reformę reformy” należy najpierw i przede wszystkim zrozumieć sposób, w jaki wypaczono liturgiczną wizję Vaticanum II. Ceni książkę o kard. Antonellim za to, że pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć „które elementy lub postawy doprowadziły do obecnej sytuacji”. Zdaniem purpurata jest to dochodzenie, „którego w imię prawdy, nie możemy porzucić”.
Uznając z jednej strony „rewolucyjny duch lat następujących bezpośrednio po soborze” abp Ranjith przypomina czytelnikom, że wzywając biskupów świata na sobór bł. Jan XXIII zamierzał stworzyć „twierdzę wiary”. W rozumieniu Papieża Jana sobór nie był „z pewnością wezwaniem do pójścia z duchem czasu”.
Jednakże — ciągnie dalej arcybiskup — sobór miał miejsce w czasach wielkiej zawieruchy intelektualnej na świecie, a wielu przyszłych interpretatorów, zwłaszcza w okresie następującym bezpośrednio po soborze, postrzegało go jako zerwanie z dotychczasową tradycją Kościoła:

Koncepcje i pojęcia takie jak ofiara i odkupienie, misja Kościoła, wyznawanie wiary i nawrócenie, adoracja jako nieodłączny element Komunii św. oraz konieczność przynależności do Kościoła aby się zbawić, leżące u podstaw katolickiej wiary — zostały zepchnięte na bok, zaś dialog, inkulturacja, ekumenizm, Eucharystia jako uczta, ewangelizacja poprzez dawanie świadectw, itp. zajęły ich poczesne miejsce. Wartości absolutne zlekceważono.

Nawet w pracach Consilium, watykańskiej instytucji, której zlecono wdrożenie zmian w liturgii, wpływy te dało się wyraźnie odczuć:

Przesadny archeologizm, swoisty humanizm, pomieszanie ról kapłańskich i świeckich, bezgraniczna przestrzeń dla eksperymentów oraz tendencja do pogardzania pewnymi aspektami rozwoju liturgii w drugim tysiącleciu stawały się coraz bardziej widoczne w pewnych szkołach liturgii.

Abp Ranjith pisze, że Kościół może spojrzeć wstecz i uświadomić sobie wypływy, które zniekształciły pierwotną intencję soboru. Świadomość tego, co się stało zdaniem purpurata winna „dodać nam odwagi w procesie poprawy lub zmiany elementów, które zostały błędnie wprowadzone i które wydają się sprzeczne z prawdziwą godnością liturgii”. Bardzo pożądana „reforma reformy” winna czerpać „nie tylko z pragnienia poprawy błędów przeszłości lecz konieczności wierności temu, czym liturgia jest w rzeczywistości i co dla nas oznacza oraz jak sobór ją zdefiniował”.
Dziesięciostronicowe wprowadzenie abpa Ranjitha jest dostępne w wersji anglojęzycznej książki pt. Prawdziwy rozwój liturgii autorstwa msgr Nicoli Giampietro, jednego z pracowników Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Książka będzie dostępna we wrześniu w wydawnictwie Roman Catholic Books.

Tłumaczenie: Anna Kaźmierczak

Msza św. w Diecezji Warszawsko-Praskiej


Począwszy od 1 marca br. czyli pierwszej niedzieli Wielkiego Postu w parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce w Diecezji Warszawsko-Praskiej, w każdą niedzielę celebrowana będzie Msza Święta w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Zapowiadana Msza św. rozpocznie się o godz. 16.

wtorek, 24 lutego 2009

Liturgia tradycyjna w Hiszpanii

W Hiszpanii aktualnie Msza św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego celebrowana jest regularnie, co niedzielę w 12 miastach (prowincje na mapie w kolorze zielonym). Natomiast w 21 miastach istnieją grupy osób zabiegające o możliwość uczestnictwa w tradycyjnej liturgii, tam też Msza św. sprawowana jest nieregularnie (prowincje na mapie w kolorze pomarańczowym).

Powyższe dane zaczerpnęliśmy ze strony organizacji Una Voce Sevilla. W mieście tym działa jeden z najbardziej aktywnych ośrodków tradycyjnej liturgii w Hiszpanii.
W Sewilli działa również Papieskie i Królewskie Arcybractwo Naszego Pana Jezusa Nazareńskiego, Świętego Krzyża Jerozolimskiego i Maryi Niepokalanie Poczętej - Archicofradía Pontificia y Real de Nuestro Padre Jesús Nazareno, Santa Cruz en Jerusalén y María Santísima de la Concepción.
Obie organizacje współpracują w przygotowaniu celebracji Mszy św., której towarzyszy specyficzny, tradycyjny, hiszpański przepych. Na zdjęciach poniżej Msze św. przy ołtarzu, obok którego płonie 60 świec.




poniedziałek, 23 lutego 2009

Msze trydenckie w Tarnowie

W sobotę 21 lutego br. w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie odbyło się spotkanie w sprawie zorganizowania w tym mieście celebry Mszy Św. w klasycznym rycie rzymskim. Jego uczestnicy wystosowali do Ordynariusza Diecezji biskupa Wiktora Skworca list z prośbą o ustanowienie duszpasterza, który sprawowałby Eucharystię oraz wyznaczenie miejsca, gdzie cyklicznie na terenie miasta odbywałyby się Msze święte w rycie trydenckim. Po wielu latach, pierwsza taka Msza święta (na początek msza recytowana) w którymś z tarnowskich Kościołów odprawiona zostanie prawdopodobnie w niedzielę 15 marca. Dzień wcześniej, w sobotę 14 marca o godz. 17:00 w Seminarium zaplanowano kilkugodzinny wykład (z pokazem video) dla wszystkich chętnych, którzy chcieliby przygotować się do godnego uczestnictwa we Mszy Wszechczasów.

Więcej informacji na temat Mszy trydenckiej w diecezji tarnowskiej znaleźć będzie można na stronie internetowej TE IGITUR - www.teigitur.pdg.pl.

Źródło: inTARnet.pl

Niemcy: Konferencja na temat Summorum Pontificum

W dniach 27-29 marca br. w niemieckim Herzogenrath odbędzie się XII Kolońska Konferencja Liturgiczna, którą poprzedzi Konwencja Kapłanów. W tym roku tematem przewodnim Konferencji będzie „Znaczenie motu proprio Summorum Pontificum w duszpasterstwie parafialnym”. Wśród organizatorów znajdują się niemieckie organizacje działające na rzecz odnowy liturgicznej Kościoła: Initiativkreis katholischer Laien und Priester in der Erzdiözese Köln, Initiativkreis katholischer Laien und Priester in der Erzdiözese Hamburg, Netzwerk katholischer Priester, „Orietur-Occidens“ Hamburg-Dinslaken, Una Voce Deutschland.

W dniu 27 marca rozpocznie się Konwencja Kapłanów. Udział w niej zarezerwowany jest dla księży, diakonów i kleryków. Konwencja służyć ma wzajemnemu zapoznaniu się i wolnej wymianie poglądów pomiędzy uczestnikami. W tym dniu w programie zaplanowano dyskusję, której przedmiotem będzie podsumowanie półtorarocznego okresu obowiązywania papieskiego dokumentu. Referat wprowadzający wygłosi ks. Hendrik Jolie (Darmstadt), następnie głos zabiorą ks. Simon Ascherl (Monachium), ks. Harry Brours (Munstergeleen-Holandia), ks. Thorsten Daum (Berlin), ks. Guido Rodheudt (Herzogenrath), ks. Ulrich Terlinden (Ottmarsbocholt), ks. Jürgen Urth (Akwizgran), ks. Udo van Deursen (Akwizgran).

W drugiej części dnia zostanie przeprowadzona debata na temat znaczenia motu proprio w kształceniu kapłanów. Wprowadzenie – ks. dr Lorenz Gadient (Eichstätt), następnie przemawiać będą ks. Sven Conrad FSSP (Bettbrunn), ks. Bernward Deneke FSSP (Pelagiberg-Szwajcaria), dr Gabriel Steinschulte (Kolonia), ks. dr Gero Weishaupt (Roermond-Holandia).

Konferencja liturgiczna rozpocznie się wieczorem 27 marca od koncertu śpiewu gregoriańskiego w kościele św. Gertrudy. Śpiewać będzie Schola parafii św. Franciszka w Heerlen z Holandii pod kierownictwem ks. Svena Conrada FSSP. Następnie ks. Guido Rodheudt dokona otwarcia Konferencji wygłaszając referat pt. „Nostalgia czy awangarda? Dlaczego „Stara Msza” nie jest starą Mszą”.

W sobotę 28 marca br. o godz. 9:30 będzie miała miejsce pontyfikalna Msza św. w nadzwyczajnym rycie rzymskim, którą odprawi emerytowany bp Klaus Dick (emerytowany biskup pomocniczy diecezji kolońskiej 1975-2003) w kościele klasztornym w Rolduc w Holandii. Po Mszy św. odbędzie się spotkanie z ks. biskupem, który wygłosi odczyt pt. „Znaczenie motu proprio dla liturgicznej odnowy Kościoła”. Po południu zostanie przedstawiony referat ks. Svena Conrada FSSP pt. „Jeden ryt w dwóch formach? W kwestii jedności rytu rzymskiego”. Następnie odbędzie się dyskusja na temat: „Prawno kanoniczne uwarunkowania recepcji motu proprio”. Prowadzący – ks. dr Gero Weishaupt. Uczestnicy – dr Heinz-Lothar Barth (Bonn), ks. Bernward Deneke FSSP, ks. Hendrik Jolie, ks. dr Guido Rodheudt. Po nieszporach, które odbędą się w kościele św. Gertrudy, ks. Almiro de Andrade FSSP z Rzymu wygłosi referat pt. „Ku przyszłym strukturom Tradycji w Kościele“.

W niedzielę 29 marca br. o godz. 10 w kościele NMP odprawiona zostanie Msza św. z asystą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Celebransem będzie ks. dr Guido Rodheudt.

Szczegółowy plan Konferencji dostępny jest w formacie pdf.

sobota, 21 lutego 2009

Ofiara Mszy Świętej



Ofiara Mszy św. bywa często przyrównywana do słońca. Ofiara ta, jak słońce wysoko na niebie, unosi się ponad wszystkim, co ziemskie, a przecież jest jednocześnie tak bliską, tak swojską dla nas, jak kochany, miły promień słoneczny, co nasz wzrok przenika. Złociście promienieje światło słoneczne z błękitnego nieba swą jednolitą barwą: gdy jednak załamie się w szkle, rozkłada się na różne piękne kolory. Tak samo i nasza ofiara, to przedziwne słońce zbawienia, rozkłada się na właściwe sobie różnorodne barwy: ofiarę chwały i uwielbienia, ofiarę dziękczynienia, ofiarę przebłagania i ofiarę prośby - oto owo wspaniałe załamywanie się promieni ofiary Mszy św.! Wiele jest tu barw a jedno słońce, cztery pojedyncze cele Mszy św. a jedna niepodzielna ofiara.

Ks. dr Mikołaj Gihr, Ofiara Mszy Świętej, Wilno 1933, s. 143.

Kard. Ricard udzieli Sakramentu bierzmowania

Instytut Dobrego Pasterza na swojej oficjalnej stronie internetowej podaje, że w niedzielę 10 maja 2009 r. o godz. 16 kardynał Jean-Pierre Ricard, arcybiskup Bordeaux, udzieli Sakramentu bierzmowania w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w parafii personalnej Instytutu Saint-Eloi w Bordeaux.

piątek, 20 lutego 2009

Wieści z Anglii

W czwartek 5 marca kard. George Pell, arcybiskup Sydney w Australii, przewodniczył będzie nieszporom w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w kaplicy Merton College w Oxfordzie. Kardynał przebywa w Londynie na zaproszenie Stowarzyszenia im. kard. Newmana. 6 marca odprawi Mszę św. w zwyczajnej formie rytu rzymskiego w Oratorium oksfordzkim w intencji beatyfikacji słynnego angielskiego kardynała. Angielskie oratoria stają się pionierami nowego ruchu liturgicznego, dlatego oprawa tejże Mszy św. zapowiada się bardzo uroczyście.

Tymczasem kard. Cormac Murphy-O'Connor nie zgodził się na odprawienie Mszy św. w czerwcu br. w katedrze Westminster przez abpa Raymonda Burke’a. Prefekt Sygnatury Apostolskiej odprawić miał Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego na zaproszenie angielskiego stowarzyszenia Latin Mass Society. W ubiegłym roku, w tym samym miejscu, Mszę św. na zaproszenie stowarzyszenia odprawił kard. Hoyos. Tym razem arcybiskup Westminster oświadczył, że zabrania abpowi Burke'owi odprawienia Mszy św. w katedrze i zadanie to zleca biskupowi pomocniczemu archidiecezji Johnowi Arnold'owi. Stowarzyszenie zostało postawione w niezręcznej sytuacji, gdyż musiało odwołać zaproszenie przyjęte już przez abpa Burke'a.

czwartek, 19 lutego 2009

Nowa wiosna Kościoła w Niemczech

Niemiecki klasztor trapistów w Mariawald zapowiedział na swojej stronie internetowej codzienną celebrację Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Na razie opublikowano plan celebracji na okres 23-28 lutego br. oraz niedzielę 1 marca.
Natomiast niemieckie stowarzyszenie kapłanów Netzwerk katholischer Priester (Sieć kapłanów katolickich) organizuje w Mariawald w dniach 2-6 marca br. rekolekcje, które poprowadzi ks. dr Lorenz Gradient. W ich czasie Msza św. ma być również odprawiana w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.
Sieć kapłanów katolickich powstała w 2001 r. z inspiracji ks. dra Rodheudta, o którym bywała już mowa na naszym portalu. Aktualnie zrzesza ponad 200 kapłanów z krajów niemieckojęzycznych. W deklaracji założycielskiej uzasadnia ona swoje powstanie odwołując się do aktualnego kryzysu panującego w Kościele. Zamieszanie z nim związane powoduje, że liczni kapłani poszukują wsparcia i pomocy. Często się zdarza, że wykonując swój urząd w posłuszeństwie i wierności Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła spotykają się z licznymi przeciwnościami. Mają one swe źródło w nowym sposobie rozumienia prawd wiary i kościelnej dyscypliny. W licznych miejscach stwarza to zasadnicze problemy w pełnieniu posługi kapłańskiej. Sieć prowadzi swoją działalność poprzez organizowanie regularnych spotkań, podczas których poszukuje się rozwiązań różnych problemów dotyczących zarówno Kościoła powszechnego jak i zwykłych obowiązków duszpasterskich. Dokonuje się także wymiany doświadczeń w zakresie katechezy i liturgii – także tej tradycyjnej. Fundamentem, który ukierunkowuje kapłanów zaangażowanych w omawiają inicjatywę jest aktualne nauczanie Benedykta XVI i głoszona przez niego hermeneutyka ciągłości. Sieć jest otwarta na udział w spotkaniach wszystkich księży i kleryków. Nie jest ona stowarzyszeniem w sensie dosłownym, ale luźno zorganizowaną płaszczyzną współpracy, dlatego też nie można mówić o jakiejkolwiek formie członkostwa w jej strukturach. Chodzi raczej o współpracę zmierzającą do dzielenia się braterską pomocą.

środa, 18 lutego 2009

Powtórny zryw w Kornwalii i Devon

Przedstawiamy ciekawy artykuł z lutowego numeru kwartalnika Mszy Wszechczasów (Mass of Ages) wydawanego przez brytyjskie stowarzyszenie LMS. W roku 1549, w dobie reformacji, w Kornwalii i Devon miał miejsce zryw — bunt przeciw protestantyzacji kraju i przymusowemu wprowadzaniu modlitewnika zwanego „Prayer Book” autorstwa protestanckiego reformatora Cranmera — modlitewnika, który miał wymazać odwieczną katolicką Mszę. Ów odważny zryw zwany też rebelią modlitewnika („Prayer Book Rebellion”) został stłumiony z pomocą sił najemnych, jako że w mordowaniu swych ziomków państwo nie mogło liczyć na rodzime oddziały. Stąd tytuł artykułu „Powtórny zryw”.


W maleńkiej miejscowości St Mawgan-in-Pydar w posiadłości Lanherne w środkowej Kornwalii rozgrywa się obecnie część „cichej” rewolucji papieża Benedykta. Młodzieńczy zakon powraca z zapałem do ksiąg liturgicznych z 1962 roku w całej rozciągłości. Nawet w dalekiej Kornwalii ziarno kiełkuje szybko!

„W pięknej dolinie w pół drogi pomiędzy miasteczkiem St Columb Major a morzem leży Klasztor Karmelu Terezjańskiego Lanherne...” — tymi słowy rozpoczyna się broszurka, opowiadająca historię tego ważnego miejsca w Kornwalii, ważnego między innymi ze względu swoją katolicką tradycję, a zwłaszcza pamięć tragicznych walk, które miały miejsce w okresie poreformacyjnym. Dwór niegdyś należący do rodziny Arundell przez ok. 200 lat był domem Zakonu Karmelitańskiego (najstarszego zakonu karmelitańskiego w Anglii). Zakon powstał we Flandrii w dobie reformacji.

Około siedem lat temu siostry Karmelitanki postanowiły opuścić Lanherne i przenieść się do Karmelu w St Helens, aby tam dalej wieść życie monastyczne. Postanowiły więc stanowczo znaleźć wspólnotę kontemplacyjną, która zastąpiłaby je i zadbała, by Lanherne pozostało miejscem duchowości i modlitwy. Boża Opatrzność jak zawsze zatroszczyła się o środki, a w dolinie Lanherne zadomowiły się Siostry Franciszkanki Niepokalanej.

Historia obu Zakonów — Ojców Franciszkanów Niepokalanej i Sióstr Franciszkanek Niepokalanej — zasługuje na uwagę. Zakon OO. Franciszkanów powstał w 1970r. zaś SS. Franciszkanek kilka lat później. Wspólnoty zostały założone na prawie papieskim i należą do Pierwszego Zakonu Franciszkańskiego (zauważmy, że przynależność Franciszkanek do Pierwszego Zakonu jest zjawiskiem niezwykle rzadkim). Więcej informacji na temat ojców i sióstr Zakonu Franciszkańskiego można znaleźć w krótkiej historii powstania zakonu pt. Legenda Franciszkańskiego Zakonu Niepokalanej („The Legend of the Franciscans of the Imamculate”), dostępnej w Lanherne.


Siostry realizują swoje powołanie na dwa sposoby. Siostry Apostołki zajmują się różnymi formami apostolatu w coraz większej liczbie krajów natomiast siostry zakonu kontemplacyjnego wiodą życie kontemplacyjne w czterech domach: dwóch we Włoszech, jednym na Filipinach oraz swoim najnowszym w Lanherne. Planuje się założenie kolejnych domów zakonnych.
Wspólnota Lanherne jest zupełnym przeciwieństwem starszych karmelitańskich wspólnot zakonnych. Liczba sióstr wynosi dwanaście, a większość z nich jest w wieku 30-40 lat. Reguła jest surowa — wręcz bardzo surowa — jak na angielskie możliwości. Dlaczego dla Brytyjczyków dyscyplina jest tak trudna?

Z pewnością czytelników Mszy Wszechczasów zaciekawi fakt, że siostry z doliny Lanherne słuchają Mszy św. wg rytu z 1962 roku codziennie począwszy od czerwca 2008 roku. Ich kapelan — jeden z zakonników Zakonu Franciszkanów Niepokalanej, obywatel USA, nie miał żadnego doświadczenia w sprawowaniu starego rytu, lecz radzi sobie doskonale z Missale Romanum z 1962 roku. Msza Konwentualna jest śpiewana codziennie, zaś wierni mogą słuchać Mszy, gdyż są one sprawowane publicznie.

XIX-wieczna kaplica będąca najnowszą częścią budynku została wzniesiona w stylu Ludwika XIV, jest bogato zdobiona i mieści piękny gotycki ołtarz z kamienia z Bath: wzrok przykuwają piękne medaliony przodu ołtarza przedstawiające Agonię w Ogrodzie Getsemani, Ukrzyżowanie oraz Ostatnią Wieczerzę; w niszach znajdują się wyrzeźbione z pietyzmem postaci Najświętszej Maryi Panny, św. Jana Chrzciciela, św. Anny, św. Teresy, św. Józefa oraz Archanioła Gabriela. Marmurowe i alabastrowe filary wspierają podstawę, zaś alabastrowe tabernakulum wieńczy czterech pięknie wyrzeźbionych aniołów w adoracji Najświętszego Sakramentu Ołtarza.


Kapelan i siostry muszą się uczyć wszystkiego od początku, całego rytuału, rubryk, swoich partii, co oznacza wiele godzin nauki. Siostry czekają skwapliwie na wydanie i dostawę nowych tradycyjnych brewiarzy. Żywią nadzieję, że przed Uroczystością Zmartwychwstania Pańskiego pełne Oficjum z 1962 r. będzie już w użyciu. Oficjum obejmuje ciemną jutrznię (o północy), oraz w ciągu dnia: jutrznię, prymę, tercję, sekstę, nonę, nieszpory i kompletę. Oficjum będzie recytowane zgodnie z Rzymskim Brewiarzem Serafickim (tj. Obrządkiem Franciszkańskim z 1962 roku). To także oznacza ogrom wykładów i samodzielnej nauki. Nie zapominajmy, że całe Oficjum śpiewa się codziennie. W chwili obecnej, wszystkie cztery domy sióstr kontemplacyjnych korzystają z Mszału z 1962 r. a dwa domy we Włoszech korzystają również z pełnego Oficjum z 1962 roku.
„Pierwszy kapłan seminaryjny, który poniósł śmierć męczeńską, św. Cuthbert Mayne z Douai w Anglii, jest blisko związany z Lanherne” — mówi broszurka. Jeden z Arundellczyków zmierzający konno do Lanherne przywiózł ze sobą ciemię męczennika, a w 430 lat później ta cudowna relikwia była wystawiana na widok publiczny po Mszy św. w każdą niedzielę do adoracji przez wiernych. Jakichż to darów udziela nam Stwórca!

Powrót do tradycji w Lanherne może mieć decydujący wpływ na proces przywracania tradycji toczący się przed naszymi oczyma w Zjednoczonym Królestwie, w dążeniu do pełnego przywrócenia obrzędów z roku 1962. Franciszkanie są więc pierwszą wspólnotą, która w pełni korzysta z ksiąg liturgicznych z 1962 roku w Anglii i Walii od ok. 1964 roku. Czytelnicy Mszy Wszechczasów z pewnością zapragną włączyć się w ów proces.


Jak zatem możemy pomóc?

Po pierwsze, trzeba się modlić za nasze siostry oraz wszystkich ojców i siostry Zakonu Franciszkanów Niepokalanej. Po drugie, Franciszkanie ci nie mają żadnej własności. Ich codzienna egzystencja — w tym całodzienne wyżywienie — zależy w zupełności od dobroczyńców. Po trzecie, powrót do sprawowania obrzędów z 1962 roku kosztuje sporo, zwłaszcza jeśli chodzi o zakup kosztownych ksiąg liturgicznych.[…]

Kontemplacyjny Zakon Sióstr Franciszkanek Niepokalanej wydaje miesięcznik poświęcony życiu kontemplacyjnemu pt. De Vita Contemplativa. Choć odnosi się on z zasady do klasztorów i osób życia konsekrowanego, z pewnością „nie zaszkodzi” świeckim, a wręcz przeciwnie. Tematyka obejmuje między innymi magisterium, nauczanie ojców Kościoła, liturgię, świętych. Aby otrzymać egzemplarz miesięcznika wystarczy napisać do wiel. Matki Przełożonej w Lanherne.

wtorek, 17 lutego 2009

Liturgia trydencka na rekolekcjach Oazy

Jak donosi serwis KAI - 16 lutego br. po raz dwudziesty w Głogowie (Diecezja Zielonogórsko-Gorzowska) rozpoczynają się rekolekcje liturgiczne KODAL (Kurs Oazowy dla Animatorów Liturgii). Potrwają one do 25 lutego, do Środy Popielcowej.

Ponad czterdziestu młodych ludzi przez półtora tygodnia będzie zgłębiać tajniki liturgii Kościoła. W tym roku poruszane będą dwa tematy główne - podstawy liturgii (liturgika fundamentalna) oraz liturgia i czas (kalendarz liturgiczny w życiu Kościoła).

KODAL to nietypowa forma spędzania zimowych ferii. Obok nauki jest to również czas poznawania "żywego" Kościoła. Po rekolekcjach młodzi otrzymują błogosławieństwo do posługi ceremoniarza - mistrza ceremonii (chłopcy) i precentorki - odpowiedzialna za organizację przebiegu liturgii po za prezbiterium (dziewczęta). W trakcie rekolekcji szczególna uwaga zwracana jest na rolę kobiety w liturgii.
Większość młodych uczestniczących w rekolekcjach pochodzi z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, stąd też termin rekolekcji wyznaczony został w trakcie ferii w województwie lubuskim.

Ważnym i nowym wydarzeniem podczas tegorocznego KODALu będzie tzw. "dzień z liturgią trydencką" . W sobotę 21 lutego gościem rekolekcji będzie ks. dr Wojciech P. Grygiel FSSP z Bractwa Kapłańskiego św. Piotra, wykładowca na PAT w Krakowie. W trakcie tego spotkania przewidziana jest prezentacja Bractwa św. Piotra, katecheza o liturgii trydenckiej oraz msza w rycie trydenckim.

Pomysł "dnia z liturgią trydencką" związany jest m.in. z ostatnimi wydarzeniami w Kościele. Kilka lat temu zgoda papieża na swobodne odprawianie mszy w rycie trydenckim, oraz zdjęcie kilka tygodni temu ekskomuniki z członków Bractwa Kapłańskiego Piusa X, wręcz zmuszają do sięgnięcia do tej zapomnianej już formy odprawiania mszy. Jest to także szansa na zetknięcie się młodych ludzi, którzy nie pamiętają mszy odprawianej po łacinie, tyłem do ludzi, z liturgią ich dziadków. Diecezjalna Diakonia Liturgiczna chce również w ten sposób pokazać, że propagując reformy II soboru watykańskiego warto również sięgnąć głębiej, do tradycji Kościoła.

piątek, 13 lutego 2009

Obłóczyny i tonsura Polaków w IDP

W sobotę 7 lutego br. pięciu kleryków z seminarium Instytutu Dobrego Pasterza w Courtalain we Francji zostało obłóczonych i otrzymali tonsurę z rak Superiora Generalnego księdza Philippe Laguerie. Pośród nich jest dwóch Polaków: Mateusz i Karol. Pierwszy z nich pochodzi z Wrocławia a drugi z Lublina.







czwartek, 12 lutego 2009

Ks. Stehlin: Uczestniczyć w ofierze Chrystusa, to stać pod krzyżem

Zamieszczamy wywiad z ks. Karlem Stehlinem, przełożonym Bractwa św. Piusa X w Europie Środkowej i Wschodniej, który ukazał się na stronie internetowej Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego. Rozmawiał Michał Buczkowski.

Michał Buczkowski: Jakie nastroje panują w Bractwie św. Piusa X po odwołaniu dekretu o ekskomunice?

Ks. Karl Stehlin: Jesteśmy szczęśliwi, zawsze czuliśmy się wiernymi synami Kościoła katolickiego. Jesteśmy wdzięczni za rehabilitację prawdy. Dotąd świat był okłamywany ekskomuniką, która nie nastąpiła. Ta radość to nie jakaś osobista korzyść, to nie tak, że ja się teraz lepiej będę czuł. Ten dekret to dobro dla całego Kościoła. Ta ekskomunika była dotąd używana jako argument, by straszyć ludzi przed kontaktem z katolicką tradycją, trochę złagodził ten strach indult Jana Pawła II, ale ludzie, którzy sięgali do wcześniejszej nauki Kościoła, czytali encykliki przedsoborowe, nauczanie wcześniejszych soborów i zastanawiali się, i widzieli te wielkie różnice – natychmiast byli miażdżeni argumentem: ale lefebryści są ekskomunikowani, są przeciw Kościołowi... Tym samym utrudnione było dotarcie do skarbów katolickiej tradycji.

M.B.: Jakie będą dalsze kroki?

K.S.: Teraz potrzebne są rozmowy i Rzym zaprasza nas w końcu, abyśmy przedstawili sporne kwestie. Ciągle prosiliśmy Stolicę Apostolską: choć raz wysłuchajcie naszych argumentów, odpowiadajcie – uważacie, że jest kryzys w Kościele, i my tak samo uważamy... Ojciec święty zdaje sobie sprawę, że w różnych krajach Kościół jest jak tonąca łódź, sam o tym powiedział. Znajdźmy przyczynę. Dotąd nasza ogromna praca teologiczna, która starała się wyjaśnić te zagadnienia była przemilczana. Wobec takich problemów Kościoła – zachowanie niepoważne. Więc łatwo sobie wyobrazić, jak się cieszymy, gdy Ojciec Święty nie tylko zaprasza do rozmowy, ale wręcz wymaga byśmy przedstawili nasze postulaty.

M.B.: Najgłośniejszym tematem medialnym dotyczącym lefebrystów nie jest jednak decyzja Benedykta XVI, ale wypowiedź biskupa Williamsona.

K.S.: Nasz biedny biskup Williamson z jego negacjonizmem... Przede wszystkim jest to bez związku z tematem ekskomuniki. Pan Bóg dał nam ogromną łaskę, a diabeł próbuje się zemścić. I zamiast cieszyć się z decyzji papieża, muszę wszystkim tłumaczyć, że nasza misja nie mam nic wspólnego z głoszeniem takich głupot. Biskup Williamson, nawrócony z anglikanizmu, dawny historyk, upodobał sobie w takich zagadnieniach, bo ma kontakty z ludźmi, którzy niby potrafią udowodnić, że liczba ofiar Holocaustu jest bardzo zawyżona. Smuci nas to tym bardziej, że są kapłani w bractwie, ja jestem jednym z nich, których rodziny ginęły w obozach koncentracyjnych, członkowie mojej dalszej rodziny ukrywali Żydów. Negacja Holocaustu jest po prostu żałosna. My, Niemcy szczególnie jasno widzimy jak dalece myli się biskup Williamson.

Symbolika liturgii

M.B.: Nie tylko zachowaliście tradycyjny ryt mszy, ale krytykujecie nowy.

K.S.: Liturgia jest wyrazem wiary. Jeśli modlitwa Kościoła się zmienia, to powoli zmieni się i wiara. Bardzo dobrze widać to na przykładzie reformacji, kiedy Luter nie dyskutował z prawdami wiary. Nie powiedział parafianom, że to jest inna religia, mówił tylko o reformie – przedstawił nowy ryt i dwadzieścia lat później ludzie wierzyli już w co innego. Ten nowy obrządek usuwał po prostu istotne elementy liturgii katolickiej, stała za tym teologia Lutra, który uważał, że nie ma przeistoczenia, nie ma ofiary przebłagalnej, że ważne jest przede wszystkim chwalenie Boga, a najważniejsze jest pouczenie. W ten sposób protestantyzm został wprowadzony. Modernistyczne nowinki posoborowe również zostały wprowadzone w ten sam sposób.

M.B.: Posoborowe... a więc to nie sam sobór odpowiada za ten stan rzeczy?

K.S.: W mojej książce W obronie prawdy katolickiej napisałem, że sobór bronił tradycyjnego rytu. W tym sensie, że dawano pewne zachęty do zmian z rycie, ale nigdzie nie było propozycji zmian tak daleko idących, jakie dziś widzimy. Sobór dał wskazania dotyczące stosunku do współczesnego świata czy do ekumenizmu, które zainspirowały twórców nowego obrządku.

M.B.: Może warto w takim razie wprowadzać pewne elementy tego nauczania?

K.S.: Proszę nie myśleć, że odrzucamy całe nauczanie soboru. Treści szesnastu dekretów soborowych w jakichś 80% odzwierciedlają tradycyjną naukę Kościoła, często bardzo trafnie przedstawioną, w sposób bardzo katechetyczny, choć może nie zawsze tak wyraźnie jakbyśmy tego chcieli. Wobec tych wypowiedzi nie mamy żadnych zastrzeżeń. W Sacramentum concilium na przykład, jest czarno na białym napisane, że jako język liturgiczny należy zachować łacinę. Więc gdy nastąpiły posoborowe reformy, to arcybiskup Lefebvre mógł krytykować je samymi dokumentami soborowymi.

M.B.: Czyli można powiedzieć, że to Paweł VI wystąpił przeciw soborowi a nie Bractwo Piusa X?

K.S.: Tak daleko bym nie szedł. Podczas obrad były dwa obozy, opozycyjne, więc powstałe dokumenty są takim amalgamatem, znajdziemy tam różne rzeczy. Tradycjonaliści będą zatem wyciągać z soboru teksty tradycyjne, a progresiści inne. Oni powołają się na wszelkie wzmianki o dopasowaniu według potrzeb pastoralnych i tak dalej. I powołując się na te fragmenty, wyrugowali praktycznie łacinę z liturgii. Paweł VI nie sprzeciwił się soborowi – pierwsze wydanie odnowionego mszału też było przecież po łacinie. Więc ten mszał istniał, tylko nie był praktycznie używany.

M.B.: Jakie są główne różnice, których Bractwo nie może przyjąć?

K.S.: Nowy ryt unika wszelkich rzeczy niemiłych protestantom. Zwłaszcza teologii ofiary, zadośćuczynienia za nasze grzechy, nauki o bezkrwawym odnowieniu Kalwarii. Klimat novus ordo missae ma na celu nakierowanie na człowieka – zamiast dotychczasowego teocentryzmu, wyrażającego się zwróceniem wszystkich twarzą ku Bogu: cały lud w drodze do Pana Boga symbolizowanego przez Wschód i krucyfiks oraz obecnego w tabernakulum.

M.B.: Nie można powiedzieć, że teraz wierni odwróceni są do siebie, są raczej zgromadzeni wokół Chrystusa.

K.S.: Chodzi o wyrazistość symbolu. Na przykład: pomiędzy miejscem, gdzie stoi kapłan w tradycyjnym rycie, a ołtarzem, są trzy stopnie. Oznaczają powrót do Ojca przez: oczyszczenie, uświęcenie i zjednoczenie. Przez takie drobne rzeczy mamy daną naukę. Symbolika ołtarza – Chrystus, który jako człowiek jednoczy nas, jest drogą do Ojca. Ten kierunek ziemia, świat, dolina łez, wygnanie – przez Chrystusa do nieba. To jest pierwotna, starożytna symbolika. Wierni byli pod wrażeniem symboliki Wschodu – największa symbolika naturalna: wschód Słońca. Stąd orientowanie ołtarzy. Chrystus, który jest Słońcem Sprawiedliwości, który daje nam światło, ciepło, łaski itd. Msza święta odprawiana na Wschód włącza w to kosmiczne wydarzenie. I tak właściwie kapłan i wierni patrzyli w jednym kierunku, na słońce. I ten wspólny kierunek, od ziemi do nieba był obecny we wszystkich liturgiach Wschodu i Zachodu. Człowiek między niebem a ziemią ma ołtarz, który wprowadza go do wyższej rzeczywistości.

M.B.: Nie ma tego wszystkiego w nowym rycie?

K.S.: Nowy ryt ma horyzontalną orientację, gdzie najważniejsza jest ziemia, Królestwo Boże na świecie, miłość bliźniego, dogadanie się z innymi – ekumenizm. Usuwane są wzmianki o zagrożeniu piekła – bardzo, bardzo niewiele jest o tym mowy. Podobnie o tym, by starać się zbawić własną duszę. Rzadkie są prośby o zbawienie dusz innych – aby ci, którzy są daleko od Kościoła nawrócili się (słynna zmiana modlitwy wielkopiątkowej za schizmatyków, heretyków, pogan i żydów). Przychodzizapomnienie, że życie jest walką duchową, że musimy decydować, dla kogo pracujemy – z jednej strony państwo Boże, z drugiej państwo diabła. To zupełnie inny obraz życia religijnego i sensu istnienia człowieka. Jeśli człowiek uczestniczy od trzydziestu lat w nowym rycie mszy, to nastąpi coś takiego, że zapomni już gruntownie o piekle, o walce duchowej.

M.B.: Czy to sprawia, że msza nie jest ważna?

K.S.: W chwili przeistoczenia oczywiście Jezus jest obecny, natomiast cała ta symbolika wędrówki do nieba jest przekreślona, i to jest problem istotny. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zwykli wierni często o tym nie myślą, ale to jest ważne, przynajmniej dla kapłana. Jeśli kapłan dokonuje ofiary, to obraca się ku Bogu, ofiara Jemu jest składana, aby prosić o przebaczenie za nasze grzechy, aby Go chwalić, aby Go czcić i Jemu służyć. W nowym rycie najważniejsza jest nie hostia, ale kapłan gadający z wiernymi i wierni gadający z kapłanem. Przepraszam za tak mocne słowa, ale to jest widoczne. Oni nie są skoncentrowani na tym, co się właśnie dzieje, oni patrzą sobie wzajemnie na twarze.

M.B.: Jezus zszedł na ziemię – nowy ryt lepiej oddaje to Boże uniżenie.

K.S.: Po co Chrystus zstąpił na ziemię? Aby nas prowadzić do Boga. Zstąpienie Chrystusa na ziemię jest aktem nieskończonego miłosierdzia. Ale to jest tylko początek, On zstąpił do nas, aby nas natychmiast porwać z tej ziemi i prowadzić do Ojca. Całe Jego życie jest opuszczaniem tego świata. Ten ruch zejścia, inkarnacja, pięknie jest uobecniany przez przeistoczenie. Przychodzenie Jezusa na świat jako nauczyciela to pierwsza część mszy świętej. To tak zwana msza katechumenów – lekcja, ewangelia, kazanie. I my przyjmujemy Jego słowo i wracamy do Ojca przez ten akt ofiarny. To jest niesamowite, ja tym żyję.

Poczucie sacrum

M.B.: Kiedyś nie nazywało się Boga przyjacielem.

K.S.: Bo zaznaczony był wyraźnie respekt przed Panem Bogiem, który jest odwiecznym majestatem – komunia na klęcząco, wierni klękają często, kapłan ile razy... Adoracje, uwielbienia, mnóstwo wyrazów pobożności. To wszystko zostało zredukowane w nowym rycie zasadniczo, jeśli nie zupełnie w niektórych krajach czy miastach. Zamiast zwrócić się ku Panu Bogu, ludzie są zwróceni ku sobie. Kapłan patrzy na nich. Ołtarz zamiast być ołtarzem ofiarnym, stał się stołem. Wokół stołu się siedzi i robi ucztę. Cały aspekt poświęcenia, uświęcenia, nawrócenia jest zastąpiony przez humanizm, altruizm, budowanie lepszego świata.

M.B.: Podkreśla Ksiądz bardzo słowo „ofiara”.

K.S.: Wszystkie znane mi świadectwa ludzi, którzy chodzą na odnowioną mszę świętą są takie: modlę się, śpiewam, słucham co kapłan mówi. A gdzie świadomość, że to Ofiara Chrystusa? A komunia święta to co? – pytam wtedy. „A tak, tak oczywiście, przyjmuję komunię świętą, przyjmuję ciało Chrystusa, dziękuję mu” i tak dalej. Ale, że to ofiara Chrystusa – to mało znane, choć wszystko niby świetnie rozumieją, bo msza jest w języku narodowym.

M.B.: Skąd takie przywiązanie do łaciny?

K.S.: Język sakralny nie jest językiem mówionym. To może być łacina, czy w innym rycie greka albo starocerkiewnosłowiański albo starohebrajski. Coraz mniej wiernych rozumiało przez wieki po łacinie, ale za to doskonale zdawali sobie sprawę, jaka jest istota mszy świętej, która jest nieskończoną tajemnicą przekraczającą nasze rozumowanie. Język sakralny zaś (i inne symbole jak np. używanie kadzidła, śpiew gregoriański) ma przekazać atmosferę świętości Bożej i wiecznego życia. Oprócz tego jest konieczne wnikliwe pouczenie o tym, co się dzieje podczas mszy jak, w miarę naszych możliwości, możemy najpobożniej w tym uczestniczyć, wchodzić w intencję Pana Jezusa i Matki Najświętszej.

M.B.: Dla Polaka to może nie taki kłopot, ale co z innymi, odległymi kulturami?

K.S.: Byłem przez osiem lat misjonarzem w Afryce, wśród ludzi, którzy nie umieją pisać, czytać czy liczyć, mają problemy z własnym językiem, a co dopiero z łaciną. Te dzieci podczas jednego roku (czasem było 1500) tak były zafascynowane tradycyjną mszą świętą, że w ciągu kilku tygodni główne odpowiedzi po łacinie wszyscy mieli w głowie. I każde dziecko na końcu roku, podczas egzaminów, potrafiło doskonale powiedzieć, co w każdym momencie mszy się dzieje. I tak uczestniczyli dużo bardziej niż tutaj, gdy same słowa są znane, ale serce jest puste, bo człowiek nie żyje tą świętością.

M.B.: Jakie jest znaczenie ciszy dla tej świętości?

K.S.: Uczestniczyć w ofierze Chrystusa, to jest stać pod Jego krzyżem, jak Maria Magdalena, Maryja i święty Jan przed wiekami. I wierni mają być włączeni w tę samą tajemnicę, do tego potrzeba ciszy, skupienia. Potrzeba wielu symboli, które przypominają, że to nie jest światowe, jakieś dialogowanie, to nie katechizacja, wzajemne śpiewanie. To możemy gdzie indziej robić. Ja też lubię śpiewać, kolędy lubię i tak dalej. Tak samo lubię rozmawiać z ludźmi, lubię ludzi. Ale msza święta jest czymś o wiele wyższym. I wierni muszą być przygotowani do największego aktu religijnego jakim jest uczestnictwo we mszy świętej. I pomaga w tym najlepiej święta cisza, atmosfera starych katedr, muzyka, która jest nie z tego świata, czyli gregoriański chorał aniołów.

M.B.: Łatwiej uczestniczyć we mszy dzięki dialogowi, a nie tylko przez patrzenie.

K.S.: Zupełnie odwrotnie. Teraz ludzie patrzą w piękną twarz kapłana i z nim rozmawiają. To jest poziom katechizacji, ale to nie jest liturgia. Zgadzam się, że są potrzebne oznaki wzajemnego kontaktu. Jeśli robię wykład i patrzę na ścianę, to jest zły wykład. Muszę patrzeć na ludzi, musi być żywy kontakt. Jeśli więc kapłan głosi kazanie, w taki sposób stoi. To jest zrozumiałe. Natomiast sama eucharystia to nie jest pouczenie czy dialog, ale ofiara – wierni są wpatrzeni w tego samego Boga. Mają być świadomi liturgii.

Reforma reformy

M.B.: Msza tradycyjna kojarzona jest ze starszymi paniami klepiącymi różańce.

K.S.: To moderniści tak przedstawiają sprawę, moim zdaniem jest to ogromnie obraźliwe. Niejedna stara babcia ratowała wiarę i zbawianie wielu innych, dlatego, że tak żarliwie się modliła. Można bez żadnego problemu rozważając różaniec, kontemplując tajemnice życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, zjednoczyć się z tą tajemnicą i świetnie zdawać sobie sprawę z tego, co się dzieje na ołtarzu. Nawet nie znając poszczególnych słów.

M.B.: Dlaczego kapłan, który przecież zastępuje Chrystusa, podczas mszy klęka przed tymże Chrystusem?

K.S.: Różne są funkcje kapłana w czasie mszy. Podczas najwyższych czynności kapłan działa in persona Christi. Zwłaszcza gdy wypowiada słowa przeistoczenia. Natomiast w pozostałych częściach mszy świętej po prostu jest in persona Ecclesiae. Jest głosem Kościoła, Oblubienicy Chrystusa, która oddaje hołd Chrystusowi. W rycie mszy kapłan jednoczy te dwa aspekty i te dwie funkcje. Czasem pełni je praktycznie jednym momencie.

M.B.: W liturgii tradycyjnej nagromadziło się mnóstwo dublujących się gestów.

K.S.: Liturgia jest doskonale dopasowana do tego natury ludzkiej. Otóż w naturze ludzkiej, dopóki nie sięgnie ona do wieczności, bardzo potrzebnym elementem jest powtórka. Tylko w ten sposób człowiek przyzwyczai się do czegoś dobrego, jeśli powtarza, powtarza, powtarza. Można powiedzieć „kocham” raz i to ma swoją wartość, ale to nie jest w naturze człowieka. Anioł może to zrobić raz na zawsze, człowiek musi ciągle na nowo, z powodu jego zmienności. Aby się skoncentrować i ciągle wracać do tego Boga i ciągle podkreślać chęć wracania do Niego – dlatego to powielenie.

M.B.: Nie tylko podczas mszy możemy wyrażać swą miłość do Boga.

K.S.: Kiedy kapłan na końcu mszy śpiewa „Ite, missa est” – według mistyków nie oznacza to, że msza jest zakończona, ale „teraz jest msza”. „Idźcie”, kontynuujcie mszę w waszym życiu. Ale do tego potrzeba intensywnego przeżywania mszy. Jeśli tego nie ma – człowiek jest roztargniony, szybko zapomina, lekceważy wrogie napaści, pokusy odrywają go od obranej drogi. Stąd powtórzenia gestów. Szczególnie potrójne to wyraz wielkiej intensywności – „Panie nie jestem godzien, nie jestem godzien!, naprawdę nie jestem godzien!”. Najpiękniejsze są właśnie te powtórki trzykrotne, np. Baranku Boży albo Kyrie. Według świętych autorów, każdy z tych trzech razy możemy odnosić do innej osoby Trójcy.

M.B.: Ludzie, którzy pamiętają msze sprzed reformy i porównują z dzisiaj odprawianą mszą trydencką, zauważają pewne różnice. Na przykład teraz cały kościół odpowiada na słowa kapłana, kiedyś tylko ministranci.

K.S.: Odpowiedzi wiernych są częścią recytowanej mszy. Przez długi czas ta msza była rzeczywiście zaniechana, ale odnowił jej praktykę w XIX wieku słynny liturgista Prosper Guéranger. Przywrócił stare zwyczaje, o których mówią doktorzy kościoła. Msza recytowana zachowana zresztą w zakonach, została rehabilitowana najpóźniej na początku XX wieku. Zostało to dowartościowane w sposób szczególny po to, by ułatwić odczytywanie znaczeń wiernym. To czas wydawania mszalików polsko-łacińskich, przełom. Wielkim dobrem w tej sprawie okazała się encyklika Mediator Dei, która mówi na czym ma polegać nowy ruch liturgiczny. Nie chodziło o to, by zmienić liturgię, ale nastawienie wiernych do liturgii, angażując ich bardziej. I my jesteśmy tego zwolennikami, chcemy, by wierni jak najlepiej rozumieli liturgię, by się włączali.

M.B.: Skoro ludzie mają się włączać, to może postulat wyrugowania nowego rytu jest zbyt daleko posunięty, może wystarczy reforma reformy?

K.S.: Między nowym a starym rytem jest zasadnicza rozbieżność, wręcz sprzeczność. To są dwa poglądy na rzeczywistość. Wprowadzić ryt, który byłby próbą pożenienia dotychczasowych byłoby rzeczą problematyczną. Ojciec święty ostatnio jest krytykowany za popieranie komunii świętej na klęcząco, za odprawienie mszy twarzą ku Bogu... W wielu krajach „pro multis” w konsekracji jest tłumaczone „za nas i za wszystkich” zamiast „za nas i za wielu”. Papież dba, by zaniechać tych ohydnych tłumaczeń. Cieszymy się z wszystkich takich prób. Zdajemy sobie sprawę, że przywrócenie normalności może nastąpić w wielu etapach i może nastąpić przez pewną reformę novus ordo missae.

M.B.: Taka reforma oznacza, że pewne nowe elementy zostaną w liturgii.

K.S.: My jesteśmy przekonani, że nowy ryt umiera. On umiera z tego powodu, że tam, gdzie jest konsekwentnie wprowadzany, zostaje spustoszenie. Owocem nowego rytu jest katolickie przecież społeczeństwo Francji, gdzie kościoły są puste, a powołań nie ma. Nie przypisujemy tego oczywiście wyłącznie obrządkowi, ale w wielkiej mierze i jemu. Szczególnie jeśli chodzi o kraje zachodnie, Kościół kwitnie teraz tam, gdzie dowartościowano z powrotem te tradycyjne elementy. Reforma reformy może być formułą przejścia, powrotu do tradycji, czego byśmy sobie bardzo życzyli. Nie jesteśmy marzycielami i nie myślimy, że to nastąpi jednego dnia, to jest ogromnie długi proces i trzeba go podjąć. Albo chcemy ratować nasza wiarę i wtedy wrócić na zdrowych zasad Kościoła, albo społeczeństwo katolickie zniknie.

M.B.: Benedykt XVI od kiedy został papieżem ani razu nie odprawił mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

K.S.: Bolejemy nad tym.

Ekumenizm

M.B.: Mawia Ksiądz, że sposób modlitwy wpływa na wiarę. Jakie są pozaliturgiczne różnice między współczesnym stanowiskiem Kościoła a Bractwem?

K.S.: Przede wszystkim kwestie ekumenizmu, kolegializmu, czy kwestie wolności religijnej. Nie było i nie ma mowy o wycofaniu się z któregoś punktu. To nie jest nasza osobista pozycja, ale przedstawienie nauki Kościoła katolickiego jako takiej. Lefebrysta to nie jest ktoś, kto wyznaje Lefebvre'a, bo arcybiskup nie miał własnej nauki, to po prostu nauka Kościoła. Zapewniamy ojcu świętemu całe nasze poparcie w tej okropnej wojnie, jaka się toczy.

M.B.: Nie chcecie jedności Kościoła?

K.S.: Do soboru watykańskiego II ekumenizm był definiowany przez papieży jako staranie się o nawrócenie wszystkich dysydentów do łona Kościoła katolickiego. Oczywiście nie mieczem i ogniem, ale namową, dyskusją, a przede wszystkim przez jasne przedstawienie racji katolickich. Protestantyzm jako taki jest złem, ponieważ protestanci odeszli od Kościoła katolickiego, negują pewne prawdy wiary, w tym i owym pobłądzili. I zapraszając ich na powrót do Kościoła, musimy im to pokazać.

M.B.: Bractwo inaczej definiuje ekumenizm?

K.S.: Ekumenizm jako dialog przedstawia inne religie w zupełnie nowym świetle. Ideałem staje się wspólne tworzenie Kościoła czy (jeszcze częściej i jeszcze bardziej ogólnikowo) Królestwa Bożego... I wszyscy są w drodze, jedni bardziej, inni mniej w łączności, ale wszyscy uczestniczą w tym nieokreślonym bliżej królestwie Bożym. I ma być piękna dyskusja, ale nikt już nie pamięta, żeby nawracać, że Jezus mówił „Idźcie na cały świat i nawracajcie wszystkie narody”.

M.B.: Przykładem takiego myślenia była unia brzeska.

K.S.: Unia brzeska miała zapewnić wiernym Kościoła wschodniego zachowanie ich rytu, ich zwyczaju, duchowości, prawa, ale w przylgnięciu do Stolicy Apostolskiej. W taki oto sposób w ciągu czterystu lat nawróciło się do Kościoła katolickiego mnóstwo ludzi, w tym wielcy święci, jak św. Jozafat, św. Andrzej Bobola czy męczennicy podlascy. A teraz przekreśla się rolę tej unii, czterysta lat próby misji prawosławnych dekret z Ballamand określa jako fałszywy krok. I tutaj jest sprzeczność. I trzeba się zastanowić kto ma rację – czy wszyscy ci papieże, którzy ostrzegają nas przed ekumenizmem rozumianym jako dialog... Próby ekumenizmu zaczęły się w XIX wieku w Chicago. Leon XIII potępił te ruchy, dalej Pius X, a zwłaszcza Pius XI pisząc encyklikę Mortalium Animos. Jest tam potępione dokładnie to, co w w dekrecie Unitatis redintegratio zostało uznane za teraz obowiązujące. Czy Kościół może być sprzeczny ze sobą w swych najwyższych orzeczeniach? Tu stoi magisterium przeciw magisterium.

M.B.: A kwestia wolności religijnej?

K.S.: Ives Congar w pamiętnikach (niedawno opublikowane po polsku) pisze, że miał zadanie podczas soboru, by uzasadnić naukę o wolności religijnej w oparciu o dotychczasową teologię, by znaleźć coś na potwierdzanie u Ojców Kościoła. I pisze, bez żadnej obawy – miałem trudne zadanie, bo tego tam nie ma i musiałem kombinować. Coś takiego pisze, bezczelnie zupełnie. I ja się pytam wobec tego: jaka jest ranga doktrynalna Soboru Watykańskiego II wobec wszystkich wcześniejszych orzeczeń?

Rozmawiał: Michał Buczkowski

Bp Rifan: naszą misją jest strzeżenie i przekazanie tradycyjnej liturgii

Naszą misją w Kościele brazylijskim i powszechnym jest zachowanie tradycyjnej liturgii łacińskiej i pogłębianie duchowości wśród wiernych – powiedział bp Fernando Aréas Rifan, przełożony apostolskiej administratury personalnej pw. Św. Jana Marii Vianneya w Brazylii. W rozmowie z KAI mówi on o specyfice tej kościelnej jednostki terytorialnej, istniejącej na obszarze diecezji Campos i utworzonej przez Jana Pawła II w 2002 dla części duchowieństwa i wiernych tej diecezji, przywiązanych do liturgii "przedsoborowej".

Oto polski tekst tego wywiadu:

KAI: Co to jest apostolska administratura personalna, której Ksiądz Biskup jest ordynariuszem?

Bp Rifan: Apostolska administratura personalna św. Jana Maria Vianneya jest Kościołem partykularnym, utworzonym przez papieża podobnie jak diecezja, prałatura czy diecezja polowa. Jest jednostką kościelną, należącą do Konferencji Episkopatu Brazylii. Na jej czele stoi biskup, w tym wypadku ja, mianowany przez papieża; jest cała struktura jak w każdej diecezji. Mamy kurię biskupią, radę kapłańską, seminarium, w którym kształci się 32 kleryków, pracuje u nas 30 księży, z których wielu osobiście święciłem i 72 osoby zakonne, istnieje 12 parafii i ponad 150 kościołów z normalną pracą duszpasterską, jaką prowadzi każda parafia, odwiedzamy chorych, więźniów itd.

Naszą administraturę personalną utworzyła Stolica Apostolska dla osób związanych z liturgią przedsoborową, obecnie zwaną Nadzwyczajną Formą Rytu Rzymskiego. Na terenie diecezji Campos było około 30 tysięcy wiernych i prawie 30 księży, którym groziło pozostawanie w schizmie wywołanej przez abp. Marcela Lefebvre’a 30 czerwca 1988. Jan Paweł II postanowił wówczas utworzyć tę właśnie jednostkę terytorialną, aby zapobiec schizmie, dzięki czemu możemy trwać w Kościele jako katolicy, zachowując przy tym tradycyjną liturgię.

Tworząc administraturę, papież okazał wielką miłość i troskę o nas. W 2007 roku Benedykt XVI umożliwił odprawianie liturgii „przedsoborowej” każdemu księdzu, gdyż widział, że doświadczenie z Campos powiodło się. W tym rejonie istnieją dwie jednostki kościelne, sprawujące liturgię w dwóch różnych rytach, żyjących przy tym w spokoju i zgodzie. Dotyczy to także obu biskupów. Pozostajemy w dobrych stosunkach z księżmi z diecezji Campos, np. nasi kapłani pomagają w spowiedzi na ich terenie. Ja udaję się na Msze w katedrze w Campos, odprawiane przez miejscowego biskupa, rektor naszego seminarium jest wykładowcą w seminarium diecezji Campos. Mamy dobre kontakty, mimo że zachowujemy własną osobowość, na którą składa się m.in. zachowanie „przedsoborowej” liturgii. Ojciec Święty, widząc to, stwierdził, że Msza św. może być odprawiana w dwóch rytach i to nie powoduje żadnych problemów.

– Jednak na początku nie było tak idealnie…

– Owszem, ale tak było przed utworzeniem naszej administratury personalnej, która oznaczała wyjście z zaistniałego problemu miedzy zwolennikami obu obrzędów: „przed-” i „posoborowego”. Trzeba pamiętać, że zanim ona powstała, minęło ponad dwadzieścia lat od czasu, gdy ówczesny biskup Campos – Antonio de Castro Mayer zaczął się sprzeciwiać wprowadzeniu liturgii posoborowej. Był on zawsze wierny linii tradycjonalnej i gdy rozpoczęła się posoborowa reforma liturgiczna, stanął w opozycji do niej. Kolejni biskupi Campos byli przeciwni rytowi tradycyjnemu, wyrzucili księży „tradycyjnych” z kościołów i powstała sytuacja patowa, która doprowadziła do schizmy, podobnej do tej, związanej z grupą abp. Lefebvre’a. Długo to trwało, ale najważniejsze, że z chwilą utworzenia administratury personalnej zakończył się ten problem i dzięki Bogu obecnie księża mają spokojne sumienie, zachowując tradycyjną liturgię i żyjąc w pełnej jedności z Kościołem, papieżem i wszystkimi biskupami. Mamy świadomość, że zachowanie tradycyjnej Mszy św. stanowi dużą wartość dla Kościoła.

– W Brazylii dwadzieścia lat temu można było zauważyć dwa silne nurty i tendencje w Kościele: teologię wyzwolenia i ruch tradycjonalistów.

– Teologia wyzwolenia była jednym z punktów tak zwanego nowego Kościoła powstałego po Soborze Watykańskim II. Pojawiła się wówczas tendencja, aby to, czego nie zapisano w dokumentach soborowych, dodawać przez interpretację, często jako tzw. duch Soboru, który nieraz jest duchem fałszywym. I tak w imię Vaticanum II wyrzucono figury świętych z kościołów, zaprzestano kultu Matki Bożej, księża zdjęli sutanny, wielu duchownych i zakonnic porzuciło stan kapłański i zakonny, nastąpił poważny spadek powołań, zamykano seminaria i zaczęto szczególnie akcentować sprawy społeczne.

W teologii wyzwolenia nauczanie było tylko polityczne i społeczne, toteż reakcją na nią był sprzeciw wobec zaniku sacrum w Kościele. Dziś można dyskutować, czy nie była ona zbyt radykalna, ale w obliczu tamtych problemów możemy powiedzieć, że była to reakcja na profanację, do jakiej doszło w Kościele, na wyłącznie poziomy, a nie również pionowy wymiar teologii. Nie była ona ukierunkowana na Boga, ale była to religia człowieka i wskutek tego grupa tradycyjna zamknęła się w sobie, co doprowadziło do znanych nam skutków. Dzięki Bogu to już jest przeszłość i dziś jesteśmy ponownie w pełnej jedności z Kościołem, bolejąc jednocześnie nad tymi, którzy jeszcze pozostają poza tą jednością. Pragniemy aby oni również wrócili, mogli współpracować z Kościołem.

Jan Paweł II uczynił wszystko, co mógł, aby doprowadzić do tej jedności. Obecnie Benedykt XVI również stara się dokonać tego przez swe nauczanie, znosząc ekskomunikę i wyjaśniając, czym jest ekumenizm. Wielu ludzi uważa, że każda religia jest dobra i Ojciec Święty wskazuje, że tak nie jest, tłumaczy, co to jest ewangelizacja i ekumenizm. Już Jan Paweł II mówił o błędach w sprawowaniu liturgii, wskazując na jej głęboką duchowość. Dokument z Aparecidy (z 2007) również wiele mówi na ten temat. Właśnie brak duchowości powoduje cały ten zamęt. Kto nie rozumie duchowości liturgii, zaczyna wymyślać różne rzeczy, aby iść z duchem mody. Na przykład dziś w wielu miejscach możemy zauważyć Msze św. podobne do koncertu muzycznego, z hałasem. Dlaczego tak się dzieje? Gdy brak głębszej duchowości, zaczyna się szukać nowości, które będą przyciągać wiernych: puszcza się balony w kościele, klaszcze, tańczy, ale w sumie prowadzi to do tego, przed czym przestrzega Stolica Apostolska: ksiądz zaczyna zajmować miejsce Jezusa. A przecież to Jezus ma być najważniejszy, ma być centrum liturgii. Mamy prowadzić wiernych do Boga.

– Msza św. „przedsoborowa” sprawowana jest po łacinie, którą dziś mało kto zna, czy nie jest to problemem?

– Nie, odprawiamy Msze św. w rycie przystosowanym do potrzeb wiernych, można mówić o inkulturacji. Tak było już w czasach bp. Antonio de Castro Mayera. Msza św. sprawowana jest po łacinie ale są w niej części po portugalsku. Czytania mszalne, śpiewy, modlitwa wiernych, komentarze wyjaśniające części Mszy św., homilia to wszystko jest po portugalsku. Każdy ma w ręku mszalik łacińsko-portugalski. Nie ma więc wielkiego wstrząsu, nie jest tak, że wierni niczego nie rozumieją. Wierni aktywnie uczestniczą w takiej Mszy, chociaż niektórzy nie rozumieją wszystkiego po łacinie, ale zachwycają się jej pięknem. Tak samo jak dzisiejsza młodzież, bawi się i śpiewa angielskie piosenki, nie rozumiejąc tekstu, co w niczym im nie przeszkadza. Musimy pamiętać że udział we Mszy św. to nie tylko rozumienie słów, ale oznacza on wewnętrzne zjednoczenie z ofiarą Jezusa Chrystusa.

– Mimo piękna liturgii tradycyjnej ksiądz biskup celebruje również Msze św. w rycie Pawła VI.

– Tak, wielokrotnie zwolennicy liturgii „przedsoborowej” oskarżali mnie o koncelebrowanie Mszy św., dlatego napisałem Orientację Duszpasterską, tłumacząc moje stanowisko. Dla mnie najważniejsza jest nadzwyczajna forma rytu rzymskiego i staram się go propagować, księża z administratury odprawiają Msze tylko w tym rycie, ja jednak jestem biskupem Kościoła katolickiego, pozostając w komunii z innymi biskupami. Jedną z form jej okazywania jest koncelebrowanie Mszy św. Koncelebruję ją, ale nigdy nie odprawiałem sam Mszy św. w nowym rycie i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, chyba że ktoś uważa, że nowy obrządek jest grzechem, ale wtedy popełnia się błąd teologiczny, mówiąc, że Ojciec Święty i biskupi z całego świata popełniają grzech każdego dnia. Ci tradycjonaliści, którzy mnie o to oskarżają, trwają właśnie w tym błędzie teologicznym. Fakt, że niekiedy koncelebruję Mszę z innymi biskupami, ani nie jest aktem zdrady, ani nie popieram błędów liturgicznych wywołanych przez niektórych księży. Oczywiście nie uważam, aby Msza św. według nowego rytu była grzechem lub że jest nieważna i w związku z tym nie mogę w niej uczestniczyć.

– Dokument z Aparecidy mówi o konieczności podjęcia misji ogólnokontynentalnej. Jak będzie ona wyglądała w Waszej administraturze personalnej? Jakie jest największe bogactwo liturgii „przedsoborowej”?

– Powtarzając słowa kardynała Ratzingera, największym bogactwem jest poczucie sacrum. Kardynał mówił, że tym, co najbardziej przyciąga ludzi do rytu tradycyjnego, jest poszukiwanie sacrum. Ryt ten jest bardzo rygorystyczny i nie pozostawia miejsca na różnego rodzaju błędy czy nadużycia w liturgii. Jeśli w rycie nie wszystko jest napisane, pozostawia to miejsce do własnej twórczości księdza, on zaczyna być gwiazdą i to jest niebezpieczne.

A co do misji, to uważamy, że my już wykonaliśmy naszą rolę, zachowując liturgię „przedsoborową”. Są dwa sposoby wejścia do Kościoła: przez intelekt i przez piękno. Ta pierwsza droga jest trudniejsza. Przez piękno jest łatwiej: osoba wchodzi do kościoła i widzi liturgię z całą jej urodą, jest kadzidło, Msza sprawowana z namaszczeniem i z tym wszystkim, co liturgia tradycyjna daje, to dotyka serca człowieka.

Nasze kościoły są pełne. Nikt nie ma obowiązku do nich iść, lecz ludzie przychodzą, gdyż stwarzamy im taką możliwość i to stanowi część naszej misji: ukazanie bogactwa liturgii. Nasi księża chodzą w sutannach, kazania, które głosimy, są tradycyjne, spowiadamy w konfesjonałach, odwiedzamy ludzi w domach i mamy również pracę społeczną. Prowadzimy 15 szkół, w których uczy się trzy tysiące dzieci i młodzieży, prowadzimy szpital dla dzieci upośledzonych, trzy domy starców, dwa domy dziecka. Mamy wiele dzieł społecznych, które prowadzimy i to również jest naszą misją.

Oczywiście, w duchu dokumentu z Aparecidy nasilimy nasze prace, w tym również we współpracy z diecezją Campos, pamiętając, że podstawową misją jest odzyskanie tych ochrzczonych, którzy nie chodzą już do kościoła. W dokumencie z Aparecidy najważniejszy jest punkt 12, mówiący o tym, że naszym największym niebezpieczeństwem jest brak duchowości w życiu człowieka. Dlaczego tylu katolików przechodzi do sekt a wielu innych w ogóle traci wiarę w Boga? Ponieważ nie wystarczy już zwykła tradycja. Brakuje poważnego traktowania wiary opartej na pogłębieniu swojej formacji, na praktyce sakramentalnej. To jest misja: pogłębić duchowość ochrzczonych. Jeśli osiągniemy to, że ludzie z naszej administratury personalnej będą coraz lepsi, z pogłębioną duchowością, to już spełnimy misję kontynentalną.

Z bp. Fernando Aréas’em Rifan rozmawiał ks. Artur Karbowy

Bp Fernando Aréas Rifan urodził się 25 października 1950 w São Fidélis na terenie diecezji Campos (na północ od Rio de Janeiro). Święcenia kapłańskie przyjął w tradycyjnym rycie rzymskim („przedsoborowym”) 8 grudnia 1974. Od początku związany był z działającym w tej diecezji Bractwem św. Jana Marii Vianneya, skupiającym księży i kleryków przywiązanych do liturgii tradycyjnej. Gdy 18 stycznia 2002 powstała apostolska administratura personalna pw. Św. Jana M. Vianneya, ks. Aréas Rifan został sekretarzem jej pierwszego biskupa – Licinio Rangela. Ze względu na jego chorobę Jan Paweł II mianował ks. Aréasa biskupem koadiutorem z prawem następstwa dla nowej jednostki kościelnej. Sakry udzielił mu 18 sierpnia tegoż roku w Campos ówczesny prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, a zarazem przewodniczący Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei” (dla księży-tradycjonalistów) kard. Dario Castrillón Hoyos.

Źródło: KAI, piotrskarga.pl

środa, 11 lutego 2009

Lud i łacina

W padających ostatnio bardzo często wypowiedziach różnych osób na temat tradycyjnej liturgii, niemal zawsze poruszane jest zagadnienie języka łacińskiego. Padają wówczas przeróżne opinie, od słów pełnych uznania dla tej odwiecznej mowy Kościoła, po uwagi zupełnie zaskakujące, zwłaszcza jeśli ich autorami są osoby duchowne. Wśród tych ostatnich zdarza się usłyszeć, że tak naprawdę zarówno wierni, jak i księża nie byli do łaciny przywiązani, że z wyraźną ulgą przyjęli przekład liturgii na języki narodowe. Koronnym argumentem wydaje się być także odwieczna niezrozumiałość języka łacińskiego dla zdecydowanej większości wiernych. Język łaciński jawi się w obliczu tych opinii jako jakiś balast, który z niejasnych powodów tolerowany był przez Kościół do czasów współczesnych, pomimo swojej całej sztuczności i martwoty. Tymczasem przytoczmy parę świadectw - wypowiedzi sprzed lat, których autorami są księża uważani za przedstawicieli polskiego ruchu liturgicznego. Jakie znaczenie i miejsce w Kościele przyznawali oni językowi łacińskiemu?


Ks. dr Michał Kordel, Na marginesie obrad sekcji liturgicznej, w: Mysterium Christi nr 5/1931:

"Lud przywykł już do tekstów łacińskich i nie odczuwa potrzeby zmian, owszem zmiana zrobiłaby nieraz ujemne wrażenie, np. odśpiewanie po polsku Officium Defunctorum. Przecież i lud instynktownie odgaduje myśl, dla której Kościół zachowuje w liturgii język martwy, niezrozumiały, a mianowicie, że skuteczność modlitwy Kościoła zależy nie od jej zrozumienia przez wiernych, ale od wewnętrznej wartości Najśw. Ofiary, godności Sakramentów świętych i Kościoła jako oblubienicy Chrystusowej. Nie spieszmy się więc z unarodowieniem tekstów liturgicznych, bo nie wiadomo, czy przyszłe pokolenia nie musiałyby tego żałować. Raczej spełniajmy wszystkie obrzędy poważnie, nabożnie, tłumaczmy je ludziom, jak tego wymaga Sobór Trydencki, Katechizm Rzymski, Rytuał i Mszał, a będzie większą korzyść dla wiernych, niż z odmawiania modlitw po polsku wprawdzie, ale może niedbale i z roztargnieniem. Przecież we wszystkich liturgiach język kapłana jest dla ludu mniej lub więcej niezrozumiały, a lud przeciw temu nie oponuje."


Ks. Wacław Faustman, Kapłan a śpiew kościelny, (Wiadomości dla Duchowieństwa, 17 [list. 1930]):

„A jak lud odnosi się do chorału? Interesując się śpiewem kościelnym od dawna, pytałem nieraz prostych ludzi, jak im się podoba śpiew kapłana podczas mszy św., albo w Wielki Piątek i Sobotę i t. d., i czyby nie woleli, ażeby ten śpiew odbywał się po polsku. Otóż nie było wypadku, ażeby prostaczek nie wyrażał się o śpiewie Kościoła z największym uszanowaniem, z jakimś dziwnie świętem pojmowaniem i zrozumieniem i treści i języka liturgii, danym tym, co prostego są serca i pełni ducha Bożego: „O, jakie to ładne, jak nasz jegomość pięknie to śpiewa, ja to sobie nawet w domu często śpiewam, to jest kochane, to jest nasze, tak śpiewają w całej Polsce i w Ameryce, i nawet Ojciec św. tak śpiewa"... O ten mur prostych serc, zrośniętych z Kościołem, rozbije się każda sekta, nawet taka, która język Kościoła „dla dobra prostaczków" pragnie zastąpić językiem narodowym, rozbije się również niejedno uprzedzenie do chorału".

wtorek, 10 lutego 2009

Zaproszenie na Mszę św. w Łowiczu

Już w najbliższą niedzielę, 15 lutego po raz drugi w Łowiczu zostanie odprawiona Msza św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Mszę św. o godz. 17.00 w kościele sióstr Bernardynek, al. Sienkiewicza 15, będzie odprawiał o. Petroniusz Powęzka OFM, rektor kościoła.
Msze św. w formie nadzwyczajnej są sprawowane w Łowiczu w każdą trzecią niedzielę miesiąca. Informacje o Mszy można znaleźć na stronie internetowej Diecezji Łowickiej.
Msza św. odprawiana jest za zgodą bpa Antoniego Dziuby, ordynariusza łowickiego, który 30.12.2008 r. wydał w tym celu stosowny dekret. Na jego mocy pierwsza Msza św. odprawiona została 18 stycznia br.