piątek, 4 maja 2012

Nowa fundacja benedyktyńska we Francji

Tradycja Katolicka we Francji rozwija się coraz dynamiczniej. W grudniu 2011 roku J.E Dominique Rey, biskup diecezji Fréjus-Toulon, erygował Klasztor św. Benedykta - nową wspólnotę monastyczną opartą na regule benedyktyńskiej, która celebruje świętą liturgię według starej i klasycznej formy monastycznego rytu rzymskiego. Przełożony wspólnoty udzielił wywiadu dla strony New Liturgical Movement, którego tłumaczenie zamieszczamy:


Czcigodny Ojcze Przeorze, czy mógłbyś opowiedzieć o początkach waszego klasztoru ?

Historia naszego klasztoru ma swoje korzenie w naszym pragnieniu życia monastycznego według Reguły Świętego Benedykta. Niektórzy z nas przeszli formację oraz złożyli profesję benedyktyńską w przeszłości, lecz czuliśmy się sfrustrowani przymusem przeżywania naszego powołania w okolicznościach nad którymi straciliśmy już kontrolę. Inni również napotkali te trudności, lecz pragnęli mimo wszystko pozostać mnichami. Było to życie dalekie od ideału monastycznego i mimo iż bardzo trudne, wzmocniło jednak nasze pragnienie tradycyjnego życia mniszego w jego codziennej harmonii z klasycznym rytem liturgii. W tych okolicznościach, które okazały się całkowicie opatrznościowe, mieliśmy okazję wyrazić nasze pragnienie biskupowi Rey.
Biskup Rey przyjął nas tak, jak uczyniłby to prawdziwy ojciec. Po naszej prośbie nastąpił okres rozeznania i przygotowania praktycznego, zakładający wielki wkład biskupa, nas samych, mojego biskupa (który również okazał swą ojcowską troskliwość, życzliwość i wielkoduszność), jak również wsparcie i ofiarność wielu przyjaciół, nie zapominając o ciepłym przyjęciu mieszkańców La Garde-Freinet. Ku naszemu wielkiemu i miłemu zaskoczeniu było dla nas możliwym rozpoczęcie całego monastycznego horarium od pierwszej niedzieli Adwentu oraz celebrowanie erekcji klasztoru w pierwsze Nieszpory Niepokalanego Poczęcia N.M.P.

Jakie wsparcie otrzymaliście od diecezji Fréjus-Toulon i jej biskupa?

Wsparcie biskupa i diecezji było i pozostaje nadal bardzo solidne. Postawa bp Rey jest od zawsze przeniknięta pytaniem, w jaki sposób jako biskup przysłużyć się do umocnienia i rozwoju Kościoła. On jest gotowy aby wraz ze swą diecezją włączyć się w służbę inicjatywom, które według niego pozwolą na rozwój Królestwa Bożego na Ziemi. Szuka rozwiązań, a nie problemów. Czynią to również jego współpracownicy: wikariusz generalny, sekretarze, kanoniści, rada finansowa i inni. Wszyscy oni współpracują razem by budować Kościół na pewnych również i finansowych fundamentach. Został nam powierzony duży, przykościelny budynek parafialny (już teraz, pytamy się z radością czy nie będzie zbyt mały), jak i kościół w którym sprawujemy oficjum. Proboszcz, który przyjął nas bardzo życzliwie mieszka w innej miejscowości, w której posługuje, a tutaj odprawia trzy Msze Święte w tygodniu, dla niewielkiej, lecz bardzo zaangażowanej parafii. To „współdzielenie” kościoła, dobrze funkcjonuje i daje możliwość wiernym dodatkowego uczestnictwa w oficjum i Mszach celebrowanych poza ich stałym porządkiem.
Bp Rey okazał nam także swą wielkoduszność, pomagając nam finansowo przy naszej instalacji, mam tu na myśli choćby bardzo wysokie stawki ubezpieczenia socjalnego - lecz pracujemy nad tym, aby jak najszybciej stać się niezależnymi finansowo.
Praktyczną i braterską pomoc otrzymaliśmy od całej diecezji, miejscowych kapłanów i wiernych, którzy oprócz zachęty z ich strony, zapewnili nam także wiele dóbr materialnych, niezbędnych w tak dużym domu.
Klasztor to zawsze coś innego i nowego, ale został przyjęty z gościnnością i otwartością kapłanów i wiernych świeckich, z której, ta diecezja jest bardzo znana.

Czy jesteście częścią światowej Konfederacji benedyktyńskiej?

Mimo iż obaj przeszliśmy ważny nowicjat i złożyliśmy profesję będąc w konfederacji, nasz klasztor jest założony przez biskupa i jest częścią diecezji. Co nie świadczy, że jesteśmy odizolowani: wielu mnichów Konfederacji jest naszymi dobrymi przyjaciółmi i cieszy nas bardzo ich braterska pomoc i wsparcie. Pewien zaprzyjaźniony Opat przyjął prośbę naszego biskupa, aby pomóc nam, w razie gdy wspólnota zacznie się powiększać. Poprosiliśmy w sposób szczególny o pomoc w formacji nowicjuszy. A więc będąc niezależni od Konfederacji, pozostajemy w ścisłych relacjach z jej członkami i głęboko cenimy sobie ich wizyty, wsparcie, mądrość i doświadczenie, którymi z nami się dzielą.

Czy mógłby ojciec opowiedzieć o porządku dnia i życiu liturgicznym w klasztorze?

Nasz porządek dnia jest prosty, zaczyna się matutinum o godz. 4.00, a kończy kompletą o godz. 20.00. Obejmuje on całe śpiewane oficjum według Breviarium monasticum (1963), jak również mszę konwentualną wg. usus antiquior. Porządek dnia to nie jakaś reklamowa sztuczka, czy też wytwór wyobraźni - to rzeczywistość i trzeba przyznać iż mimo wymagań które nakłada - to radość życia.
W naszym życiu liturgicznym «staramy się czynić tyle ile jesteśmy w stanie zrobić», jak zachęcał do tego św. Tomasz z Akwinu w sekwencji Lauda Sion « quantum potes, tantum aude ». Codzienny i wierny śpiew wszystkich oficjów to nie małe przedsięwzięcie. Gdy wspólnota będzie się powiększać, będziemy z pewnością mogli zrobić więcej, gdyż każde nowe powołanie to dar Opatrzności Bożej, pozwalający wspólnocie monastycznej chwalić Boga w sposób doskonalszy w świętej liturgii.
Oczywiście, życie liturgiczne jest sercem naszego klasztoru. Jest racją naszego istnienia. Jesteśmy tu, aby przede wszystkim służyć Bogu, aby nic nie stawiać ponad Jego służbę, jak tego uczy św. Benedykt. To nadaje tożsamość naszemu powołaniu, wyznacza wyraźny kierunek w konkrecie dnia codziennego i mówiąc raz jeszcze przynosi wiele radości. Jest czymś wspaniałym iż dzięki woli i zezwoleniu naszego papieża Benedykta XVI (którego całkowicie podziela, wspiera i promuje bp. Rey), celebrowanie starszych rytów liturgicznych nie stanowi już żadnego problemu. Nie stanowi i nie powinien już wzbudzać kontrowersji sposób, w jaki dniem i nocą wielbimy Boga w modlitwie, czy też składamy Najświętszą Ofiarę Mszy, jak to mnisi czynili od wieków.

W jaki sposób wasz klasztor może uczestniczyć i wspierać nowy ruch liturgiczny którego pragnie papież Benedykt ?

Jesteśmy niewielką wspólnotą monastyczną, która na ile jest to możliwe, stara się żyć wiernie i intensywnie liturgią. Szukamy przede wszystkim należytej służby Wszechmocnemu Bogu, a czyniąc to, wzrastania w osobistym nawróceniu przez uzgadnianie naszego życia z Jego drogami. W «nowym ruchu liturgicznym» chodzi przede wszystkim o to, aby stać się samemu liturgicznym, aby przesiąknąć świętą liturgią, pozwolić jej oddziaływać na to kim jestem i w jaki sposób żyję, oraz dać miejsce nawróceniu, które jest sercem Reguły świętego Benedykta. Nie pretendujemy do tego, aby wnieść wkład na wielką skalę. Lecz jeśli będziemy każdego dnia wiernie i wielkodusznie żyli duchem liturgii, z pewnością zostawi to nasz własny, mały ślad w Kościele i świecie. W dziele Bożej Opatrzności odegramy naszą skromną rolę w rozwoju nowego ruchu liturgicznego.
Dajemy świadectwo, liturgicznego i mniszego życia, którego owoce dają się już nam zauważyć. Naszą inaugurację celebrowaliśmy w pierwsze Nieszpory Niepokalanego Poczęcia, śpiewane w chorale gregoriańskim według rytu monastycznego. Przyjaciele, lokalne duchowieństwo, parafianie oraz ci, którzy już od dawna nie byli w Kościele, przyłączyli się do naszej modlitwy i mimo iż dla wielu było to pierwsze takie doświadczenie, śpiewali znakomicie. Liturgia Kościoła w swej tradycji monastycznej zajaśniała w pełni i dotknęła wiele serc tamtego wieczora. Jeśli uda się nam kontynuować w ten sposób, a wierzę że tak, będzie to również nasz wkład.

Czego powinien się spodziewać ktoś, kto rozeznawałby przyłączenie się do waszej wspólnoty?

Bylibyśmy gotowi, aby przyjąć go na pewien nie długi okres, aby mógł poznać nasz sposób życia, gdyż czymś innym jest o nim mówić, a czym innym doświadczyć go osobiście. Następnie, byłby wskazany dłuższy, co najmniej miesięczny pobyt, w celu lepszego rozeznania. Gdyby zdecydował się na wstąpienie do klasztoru, miałby miejsce zwykły proces kandydatury, czyli postulat (co najmniej 3 miesiące oraz roczny nowicjat, który może się przedłużyć do półtora roku).

I jaka formacja następnie ?

W czasie postulatu i nowicjatu formacja skupia się głównie na modlitwie i życiu monastycznym: reguła, historia życia monastycznego, święta liturgia, psalmy, łacina i ze względu na naszą sytuację geograficzną również nauka języka francuskiego. Po profesji czasowej, formacja odpowiadałby zdolnościom poszczególnych osób i potrzebom klasztoru. Jedni mogliby podjąć studia teologiczne w dążeniu do święceń kapłańskich, inni rozwijać swoje kompetencje w innych dziedzinach - chcemy przyjąć tych wszystkich, których dobry Bóg nam przyprowadzi, aby zostali jak to dawniej nazywano braćmi chórowymi czy też braćmi tzw. konwersami. W zależności od potrzeb klasztoru i Kościoła, ci, którzy posiadaliby odpowiednie zdolności, byliby także zachęcani, aby kontynuować studia. Lecz, najlepsza formacja dla każdego postulanta czy nowicjusza, to bycie wiernym wymaganiom codziennego życia z jego wyzwaniami i czasem rzeczywistymi trudnościami. Wytrwałość pośród tych trudności pozwala powołanym do życia monastycznego wejść na drogę nawrócenia, które jest naszym powołaniem i zasmakować radości życia pomiędzy braćmi, w braterstwie zwanym « szkołą służby pańskiej ». Nie jest to łatwe do wyjaśnienia, ale dla tych którzy są do tego wezwani, chodzi o coś bardzo realnego i pokrzepiającego, o prawdziwą łaskę i przywilej. Jak to śpiewamy w niedzielnym oficjum prymy « viam mandatorum tuorum cucurri, cum dilatasti cor meum » (biegłem drogą twych przykazań, gdyś rozszerzył serce moje).

Czy macie już braci nowicjuszy?

Jak na razie nasza wspólnota istnieje krócej niż mógłby trwać postulat! Mamy dwóch poważnych kandydatów do nowicjatu i jeśli Bóg zechce przyjmą habit jeszcze w tym roku. Są także kandydaci którzy chcieliby złożyć nam dłuższą wizytę. Ważnym jest aby nie pośpieszać rozeznania, i dać każdemu czas, przestrzeń i wolność konieczne do podjęcia dobrej decyzji w stosownym do tego momencie. Wolimy nie mówić kto i kiedy powinien wstąpić, aby chronić tę wolność, gdyż każdy z nas ma prawo do swojego życia prywatnego.

Klasztor jest wyłącznie anglojęzyczny?

Nie wyłącznie. My mówimy oczywiście po angielsku, ale musimy również uczyć się francuskiego. Jesteśmy otwarci na wszystkich, których Bóg nam posyła. Ostatnio nasz biskup powierzył nam formację końcową seminarzysty, który nie mówi po angielsku, więc nasz francuski doskonali się z chwili na chwilę! Podczas głoszenia używamy zarówno języka angielskiego jak i francuskiego: wielu tutejszych mieszkańców jest rodzonymi anglofonami.

Jaką pracę wykonują członkowie wspólnoty?

Naszym pierwszym zadaniem jest modlitwa i własne nawrócenie. Następnie praca związana z rozeznaniem i formacją kandydatów. Po tym następują wszystkie stałe obowiązki administracyjne i domowe poczynając od kuchni i sprzątania, po odpowiedzi na listy i płacenie rachunków. Zarządzamy także niewielkim butikiem i produkujemy sami pewne rzeczy, które są tam sprzedawane, między innymi karty pocztowe. Żywimy nadzieję że będziemy mogli także trochę publikować. Mamy do swojej dyspozycji niewielki teren, który jest przeznaczony dla naszych upraw. Czasem głosimy wykłady z dziedzin liturgicznych, akademickich i innych płaszczyzn intelektualnych. Przyjmujemy gości i rekolektantów oraz pełnimy posługę dla osób przywiązanych do starego rytu. Pomagamy także od czasu do czasu biskupowi w różnorakich projektach. Poza zwykłymi działaniami nasza praca polega na odpowiedzi szansom, talentom i potrzebom, które Opatrzność Boża nam zsyła o ile tylko nie zaćmiewają one dzieła bożego.

Gdzie jesteście usytuowani ? Czy możliwym jest dla was przyjęcie gości?

Nasze miejscowość jest położona na wysokości łańcucha Maurów, między Fréjus a Toulon w Prowansji. Jesteśmy około 10 km od Morza Śródziemnego i 20 km na północ od Saint Tropez. Jest to region wyjątkowo piękny, a nasze miasteczko jest niewielkie i spokojne. Są tu wspaniałe widoki zachęcające do długich spacerów po górach, idealne dla rekolektantów. Zamieściliśmy kilka zdjęć na naszej stronie internetowej.
Tak, goście są zawsze mile widziani, zarówno dla uczestnictwa w oficjum i mszy które są publiczne czy też spędzenia kilku dni odpoczynku lub rekolekcji. Mężczyźni, którzy chcieliby spędzić jakiś czas w klasztorze, powinni wcześniej skontaktować się z nami. Gościnność więc stanowi ważną część naszego powołania.
Jeśli chodzi o dojazd do klasztoru, całkiem niedaleko nas jest duży dworzec (Les Arcs), z którego (częściej w weekendy i okresie letnim) ruszają autobusy, przejeżdżające przez naszą miejscowość. Mimo to, samochód jest najlepszym i najpraktyczniejszym środkiem transportu. Jest także dobra droga, biegnąca przez wybrzeże, oraz autostrada Provence (A8).Z obydwu tych dróg, potrzeba około pół godziny, aby do nas dojechać.

W jaki sposób można wesprzeć wasz klasztor?

Przede wszystkim muszę tutaj wyrazić naszą wdzięczność, za liczne ofiary i dary, które dotąd otrzymaliśmy. Byliśmy nieustannie zadziwieni dobrocią Bożej Opatrzności działającą przez tak wiele wielkodusznych serc. Fakt, iż mogliśmy rozpocząć nasze życie tutaj, w dużej części wynika z braterskiej miłości ludzi, których czyny znane są Wszechmogącemu Bogu, za których modlimy się codziennie i ofiarujemy raz w miesiącu Mszę Świętą w ich intencji.
Jak wspomniałem o tym wcześniej, musimy rzeczywiście stać się jak najszybciej niezależni finansowo. Z napływem nowych powołań, ta potrzeba staje się coraz bardziej nagląca. Wsparcie i dary są zawsze mile widziane i są rzeczywistym błogosławieństwem. Nasza strona internetowa podaje różne sposoby aby móc nas wesprzeć: używając nasze własne linki aby zakupić coś na stronie Amazon, ofiarując nam jeden tytuł z listy rzeczy, których potrzebujemy (chcielibyśmy przede wszystkim powiększyć naszą bibliotekę), kupując w naszym butiku, składając ofiarę czy zamawiając Mszę Świętą. Jesteśmy w pełni świadomi, że powinniśmy sami ciężko pracować nad rozwojem naszego przemysłu i dochodów. To wymaga zarówno ludzi jak i kapitału - ale Opatrzność Boża nas nie opuści, o ile będziemy wierni naszemu powołaniu monastycznemu.

Czy posiadacie program formacyjny dla oblatów?

Tak, cieszymy się już naszym pierwszym oblatem-nowicjuszem, kapłanem diecezji, który przyodział habit niedługo po naszej inauguracji. Oblaci stanowią część naszej rodziny i mają udział w jej dobrach duchowych, my z kolei korzystamy z ich braterskiej przyjaźni i wsparcia. Mężczyźni i kobiety (katolicy), którzy są zainteresowani naszą oblaturą mogą znaleźć informacje na ten temat na naszej stronie internetowej.

Dom Aidan, co szykuje przyszłość dla Klasztoru Św. Benedykta ?

To co szykuje nam przyszłość to z pewnością oficjum monastyczne, które będzie sprawowane, kolejne okazje do ćwiczenia się w braterskiej miłości, znoszenie trudów i cierpienia w wierze i nadziei, szanse przyjmowania jak Chrystus tych, którzy pukają do klasztoru nie zawsze uświadamiając sobie własną potrzebę szukania Boga. I jeśli będziemy wierni temu co Reguła nam wskazuje w każdej z tych sytuacji, to na pewno Bóg będzie wychwalany i odnajdowany, a czyniąc to będziemy bardziej do Niego podobni.
Mamy oczywiście projekty i nadzieje, ale Opatrzność ma szerszą perspektywę i często „tasuje, po czym na nowo rozdaje karty”. Zobaczymy co przyszłość nam przyniesie. Jeśli wspólnota będzie wierna Regule i podążała za głosem bożym, przyszłość jaka by nie była, będzie zależna od Boga.
Niech Bóg błogosławi was i waszych czytelników !

 
Monastère Saint-Benoît
 2, rue de la Croix
 83680 La Garde-Freinet
 France

tł. kl. Wojtek Pobudkowski