W święto św. Łucji, 13 grudnia 2010 roku (poniedziałek) o godzinie 19:30 zostanie odprawiona Msza św. trydencka w kościele parafialnym pw. Zesłania Ducha Świętego przy ul. Kujawskiej 50/52 w Sopocie. Celebransem będzie ks. Piotr Baranowski, który odprawi Mszę na zaproszenie Diecezjalnej Diakonii Liturgicznej Ruchu Światło-Życie.
sobota, 11 grudnia 2010
piątek, 10 grudnia 2010
Lekarze dusz — książka pt. „Kapłan katolicki: wizerunek Chrystusa na przestrzeni 1500 lat sztuki”
Zamieszczamy recenzję ks. Michaela Browna na temat książki wydanej przez duńskiego konwertytę Steena Heidemanna pt. „Kapłan katolicki: wizerunek Chrystusa na przestrzeni 1500 lat sztuki”. Książkę wydano we współpracy z Instytutem Chrystusa Króla z okazji roku kapłańskiego (2009-2010). Recenzja pochodzi z listopadowego numeru brytyjskiego kwartalnika Mass of Ages. Książka będąca swoistym kapłańskim albumem zawiera także wizerunki polskich świętych kapłanów (np. św. Maksymiliana Marii Kolbego) i została opatrzona homilią papieża Benedykta do duchowieństwa warszawskiego z maja 2006 roku.
Seminaria tradycyjne są przepełnione. Bractwo Kapłańskie św. Piotra i Instytut Chrystusa Króla rozbudowują swoje obiekty. Coraz więcej kleryków i nowo wyświęconych kapłanów w Anglii i Walii wykazuje zainteresowanie formą nadzwyczajną Mszy świętej. Ks. Michael Brown przedstawia recenzję książki ukazującej ideał kapłaństwa, do którego powinni dążyć młodzi klerycy i księża.
Kilka lat temu byłem na wakacjach w Hiszpanii i zobaczyłem w galerii sztuki pocztówkę z obrazem „Mszy św. prymicyjnej na wyspie Capri” pędzla José Alcázara Tejedora, który również znajduje się w omawianej książce. Artysta namalował go w roku 1887. Obraz przedstawia siedzącego nowo wyświęconego kapłana trzymającego objęciach klęczącą matkę i stojącego nieopodal ojca płaczącego w chustkę. Obraz tak bardzo mi się spodobał, że kupiłem kilka pocztówek, rozmyślając o tym, jak ogromną rolę odgrywał Kościół Katolicki w życiu rzesz ludzi i dlaczego nie widujemy więcej obrazów przedstawiających katolickie życie. Zatem polecam książkę, która pomoże odkryć ów skarb.
Książka jest głównie dziełem kapłanów z Instytutu Chrystusa Króla (ICKSP). Jej niezaprzeczalnym walorem jest precyzja i piękne wydanie, jakość jakiej spodziewamy się po Instytucie. Gdy się ją otworzy czytelnika uderza mnogość ilustracji, zupełnie jakby był to album z obrazami. Obrazy obejmują okres 1500 lat, a co ciekawe wiele z nich to prace współczesne, które też są bardzo piękne. Tymczasem książka jest czymś więcej niż tylko albumem. Zawiera teksty dotyczące istoty kapłaństwa. Rozpoczyna się homilią papieża Benedykta do duchowieństwa warszawskiego z maja 2006r. i składa się z tematycznie uporządkowanych rozdziałów, zatytułowanych m. in. „Co czyni kapłan”? i „Kim jest kapłan? Rozdział pt. „Droga ku świętości” przedstawia życiorysy wielkich świętych kapłanów; inny z kolei traktuje o „Powołaniu”, a jeszcze inny zawiera kilka refleksji na temat roli sztuki chrześcijańskiej. Poza tekstami opracowanymi przez Instytut książka zawiera wypowiedzi kard. Mediny Estéveza, ks. Ronalda Creightona-Jobe’go, abp Malcolma Ranjitha, kard. Cañizaresa Llovery oraz abp Raymonda Burke’a - prefekta Sygnatury Apostolskiej.
Teksty te przedstawiają bardzo pożyteczne treści i ponadczasowe niezmienne nauczanie o życiu kapłańskim. Rozdział zatytułowany „Lekarz dusz”, „Utracony prawdziwy wizerunek” autorstwa ks. Gillesa Wacha, przełożonego ICKSP, omawia potrzebę wyraźnej tożsamości kapłańskiej i wyjaśnia nam, że „kapłan nie jest ‘drugim Chrystusem’ z powodu sprawowanej przez siebie funkcji, lecz ze swojej istoty”. Kapłan jest człowiekiem ofiary. Mons. Wach pisze, że kapłan zbyt szykowny – kapłan świecki bez ducha ofiary, jest karykaturą, bowiem pozbawił swe życie istoty, którą jest Chrystus – Ofiara.”
Książka jest bardzo aktualna i porusza problem obecnej sytuacji w wielu miejscach na ziemi, w których jest coraz mniej księży. Ks. kan. Paul-Antoine Lefèvre pisze o tej kwestii tak: „biorąc pod uwagę kurczącą się liczbę kapłanów nie wolno nam zapominać, że natchnienie do powołania do kapłaństwa pochodzi głównie z wpatrywania się w piękny i odprawiany z nabożeństwem akt kultu”.
Mons. Michael Schmitz w swoim rozdziale czyni refleksje nt. istoty rozróżnienia pomiędzy kapłanem a biskupem i przypomina nam, że nawet w dzisiejszych czasach problem ten nie został rozwiązany – co do zasadniczej różnicy. Przypomina nam, że kapłani mogą otrzymać władzę nakładającą obowiązki podobne do obowiązków biskupich i że „Kościół zna pewne przypadki święceń kapłańskich udzielanych przez księży za zezwoleniem Namiestnika Chrystusowego”.
Choć kolejny rozdział poświęcony kapłanom-męczennikom traktuje zaledwie pobieżnie o kapłanach-męczennikach doby reformacji i może rozczarować brytyjskich czytelników, to na str. 227 znajdziemy 5 ilustracji różnych męczenników z Wysp Brytyjskich, które pokazują ich wkład w męczeństwo. Rozdział przypomina nam, że ewentualność męczeństwa nie straciła na aktualności.
Podsumowując, książka jest znakomitym prezentem dla kapłana lub osób rozważających powołanie do tego stanu. Dobór ilustracji jest iście mistrzowski i w połączeniu z tekstami stanowi znakomitą rzecz do zabrania na rekolekcje. Święta Teresa z Avila w swojej autobiografii opisała swój stosunek do obrazów, by jej pomagały w modlitwie i tym, co nazywała jedynie „nędznym wyobrażeniem” [Zbawiciela]. Napisała tak: „Z tego też powodu tak się kochałam w obrazach świętych. O jakże są nieszczęśni ci, którzy z własnej winy takiego wielkiego dobra siebie pozbawiają! Jasny to dowód, że nie kochają Pana, bo gdyby Go kochali, cieszyliby się na widok wyobrażenia Jego, tak jak i w stosunkach ludzkich każdy rad ogląda podobiznę tego, kogo miłuje”. [„Księga życia rozdz. IX.]
Ci, którzy prawdziwie miłują kapłaństwo katolickie, będą się radować wpatrywaniem w obrazy kapłańskiego życia. Jak stwierdził się kard. Cañizares Llovera: „Książka jest hymnem o kapłańskiej świętości i wołaniem o powołania”. Nie można nic więcej dodać.
Książkę pt. „Kapłan katolicki: Wizerunek Chrystusa na przestrzeni 1500 lat sztuki” (ang. The Catholic Priest: Image of Christ Through Fifteen Centuries of Art) wydał Steen Heidemann hb. Gracewing; kosztuje 40 funtów.
Seminaria tradycyjne są przepełnione. Bractwo Kapłańskie św. Piotra i Instytut Chrystusa Króla rozbudowują swoje obiekty. Coraz więcej kleryków i nowo wyświęconych kapłanów w Anglii i Walii wykazuje zainteresowanie formą nadzwyczajną Mszy świętej. Ks. Michael Brown przedstawia recenzję książki ukazującej ideał kapłaństwa, do którego powinni dążyć młodzi klerycy i księża.
Książka jest głównie dziełem kapłanów z Instytutu Chrystusa Króla (ICKSP). Jej niezaprzeczalnym walorem jest precyzja i piękne wydanie, jakość jakiej spodziewamy się po Instytucie. Gdy się ją otworzy czytelnika uderza mnogość ilustracji, zupełnie jakby był to album z obrazami. Obrazy obejmują okres 1500 lat, a co ciekawe wiele z nich to prace współczesne, które też są bardzo piękne. Tymczasem książka jest czymś więcej niż tylko albumem. Zawiera teksty dotyczące istoty kapłaństwa. Rozpoczyna się homilią papieża Benedykta do duchowieństwa warszawskiego z maja 2006r. i składa się z tematycznie uporządkowanych rozdziałów, zatytułowanych m. in. „Co czyni kapłan”? i „Kim jest kapłan? Rozdział pt. „Droga ku świętości” przedstawia życiorysy wielkich świętych kapłanów; inny z kolei traktuje o „Powołaniu”, a jeszcze inny zawiera kilka refleksji na temat roli sztuki chrześcijańskiej. Poza tekstami opracowanymi przez Instytut książka zawiera wypowiedzi kard. Mediny Estéveza, ks. Ronalda Creightona-Jobe’go, abp Malcolma Ranjitha, kard. Cañizaresa Llovery oraz abp Raymonda Burke’a - prefekta Sygnatury Apostolskiej.
Teksty te przedstawiają bardzo pożyteczne treści i ponadczasowe niezmienne nauczanie o życiu kapłańskim. Rozdział zatytułowany „Lekarz dusz”, „Utracony prawdziwy wizerunek” autorstwa ks. Gillesa Wacha, przełożonego ICKSP, omawia potrzebę wyraźnej tożsamości kapłańskiej i wyjaśnia nam, że „kapłan nie jest ‘drugim Chrystusem’ z powodu sprawowanej przez siebie funkcji, lecz ze swojej istoty”. Kapłan jest człowiekiem ofiary. Mons. Wach pisze, że kapłan zbyt szykowny – kapłan świecki bez ducha ofiary, jest karykaturą, bowiem pozbawił swe życie istoty, którą jest Chrystus – Ofiara.”Książka jest bardzo aktualna i porusza problem obecnej sytuacji w wielu miejscach na ziemi, w których jest coraz mniej księży. Ks. kan. Paul-Antoine Lefèvre pisze o tej kwestii tak: „biorąc pod uwagę kurczącą się liczbę kapłanów nie wolno nam zapominać, że natchnienie do powołania do kapłaństwa pochodzi głównie z wpatrywania się w piękny i odprawiany z nabożeństwem akt kultu”.
Mons. Michael Schmitz w swoim rozdziale czyni refleksje nt. istoty rozróżnienia pomiędzy kapłanem a biskupem i przypomina nam, że nawet w dzisiejszych czasach problem ten nie został rozwiązany – co do zasadniczej różnicy. Przypomina nam, że kapłani mogą otrzymać władzę nakładającą obowiązki podobne do obowiązków biskupich i że „Kościół zna pewne przypadki święceń kapłańskich udzielanych przez księży za zezwoleniem Namiestnika Chrystusowego”.
Choć kolejny rozdział poświęcony kapłanom-męczennikom traktuje zaledwie pobieżnie o kapłanach-męczennikach doby reformacji i może rozczarować brytyjskich czytelników, to na str. 227 znajdziemy 5 ilustracji różnych męczenników z Wysp Brytyjskich, które pokazują ich wkład w męczeństwo. Rozdział przypomina nam, że ewentualność męczeństwa nie straciła na aktualności.
Podsumowując, książka jest znakomitym prezentem dla kapłana lub osób rozważających powołanie do tego stanu. Dobór ilustracji jest iście mistrzowski i w połączeniu z tekstami stanowi znakomitą rzecz do zabrania na rekolekcje. Święta Teresa z Avila w swojej autobiografii opisała swój stosunek do obrazów, by jej pomagały w modlitwie i tym, co nazywała jedynie „nędznym wyobrażeniem” [Zbawiciela]. Napisała tak: „Z tego też powodu tak się kochałam w obrazach świętych. O jakże są nieszczęśni ci, którzy z własnej winy takiego wielkiego dobra siebie pozbawiają! Jasny to dowód, że nie kochają Pana, bo gdyby Go kochali, cieszyliby się na widok wyobrażenia Jego, tak jak i w stosunkach ludzkich każdy rad ogląda podobiznę tego, kogo miłuje”. [„Księga życia rozdz. IX.]
Ci, którzy prawdziwie miłują kapłaństwo katolickie, będą się radować wpatrywaniem w obrazy kapłańskiego życia. Jak stwierdził się kard. Cañizares Llovera: „Książka jest hymnem o kapłańskiej świętości i wołaniem o powołania”. Nie można nic więcej dodać.
Książkę pt. „Kapłan katolicki: Wizerunek Chrystusa na przestrzeni 1500 lat sztuki” (ang. The Catholic Priest: Image of Christ Through Fifteen Centuries of Art) wydał Steen Heidemann hb. Gracewing; kosztuje 40 funtów.
czwartek, 9 grudnia 2010
Msza uroczysta w rycie dominikańskim
Portal Dominican Liturgy zamieszcza fotografie z uroczystej Mszy św. w rycie dominikańskim odprawionej w święto św. Cecylii 22 listopada br. w Kościele p.w. Matki Bożej Różańcowej w Portland w stanie Oregon (USA) z okazji 15-tej rocznicy poświęcenia barokowych organów piszczałkowych wykonanych przez firmę Richard Bond Organ Builders. Celebransem był O. Anthony-M. Patalano OP, zaś kaznodzieją przeor O. Gerald Albert Buckley OP.
Mszę Missa Brevis Zoltana Kodaly’a odśpiewała schola Cantores in Ecclesia. Za kontuarem zasiadł James O'Donnell, dyrygent chóru działającego przy Westminster Abbey. Funkcję diakona pełnił ks. Eric Michael Andersen, administrator parafii św. Franciszka w Roy w stanie Oregon, zaś subdiakonem był wprowadzony na urząd akolity i lektora Jesson Mata. Funkcję krucyfera pełnił Thomas Setz, a turyfera — Christopher Schmidgall. Starszym akolitą był Erin Staub, natomiast młodszym Harvey Fletcher.
Parafią p.w. Matki Bożej Różańcowej opiekują się OO. Dominikanie z Zachodniej Prowincji Dominikańskiej, a Msza św. w tradycyjnym rycie dominikańskim jest tu sprawowana regularnie w wersji śpiewanej i cichej. Kolejna Msza została odprawiona we wtorek 7 grudnia o godz. 19.30. Była to Missa Cantata [wieczorna] w rycie dominikańskim z uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP. Więcej informacji można znaleźć na stronie parafii.
Pierwsza fotografia przedstawia trzech duchownych i akolitów w prezbiterium, z przeorem in choro. Duchowni mają nad kapturami ozdobne humerały, które współgrają z ozdobnymi albami. Widać je bliżej na kolejnych zdjęciach.
Modlitwy u stóp ołtarza: akolici ze świecami obracają się do wewnątrz na recytację Confiteor.
Kapłan i diakon podeszli do ołtarza. Celebrans po cichu odmawia Actiones nostras, podczas gdy diakon kładzie mszał na pulpit.
Subdiakon odśpiewuje Lekcję twarzą do ołtarza.
Diakon śpiewa Ewangelię zwrócony na północ. Asystuje mu subdiakon i turyfer. Wedle zwyczaju dominikańskiego w czasie uroczystości krucyfer prowadzi akolitów ze świecami podczas procesji na Ewangelię i staje za pulpitem. Malowidło w niszy ze chrzcielnicą przedstawia chrzest św. Dominika w miasteczku Calaruega w Hiszpanii.
O. przeor Gerald Albert Buckley OP za pulpitem tuż przed wygłoszeniem homilii.
Duchowni wracają ze swoich miejsc po stronie Ewangelii. Na zdjęciu kapłan po cichu odmawia Credo tuż przed przyklęknięciem na Homo factus est. Po stronie Lekcji widać kielich zasłonięty welonem spoczywający na welonie naramiennym.
Diakon i subdiakon ustawieni w porządku hierarchicznym za celebransem na koniec Ofertorium.
Widok z boku: O. Anthony żegna się pateną w czasie cichego Embolizmu po Pater Noster a następnie odkłada ją na miejsce.

Tłumaczenie: Anna Kaźmierczak
Mszę Missa Brevis Zoltana Kodaly’a odśpiewała schola Cantores in Ecclesia. Za kontuarem zasiadł James O'Donnell, dyrygent chóru działającego przy Westminster Abbey. Funkcję diakona pełnił ks. Eric Michael Andersen, administrator parafii św. Franciszka w Roy w stanie Oregon, zaś subdiakonem był wprowadzony na urząd akolity i lektora Jesson Mata. Funkcję krucyfera pełnił Thomas Setz, a turyfera — Christopher Schmidgall. Starszym akolitą był Erin Staub, natomiast młodszym Harvey Fletcher.
Parafią p.w. Matki Bożej Różańcowej opiekują się OO. Dominikanie z Zachodniej Prowincji Dominikańskiej, a Msza św. w tradycyjnym rycie dominikańskim jest tu sprawowana regularnie w wersji śpiewanej i cichej. Kolejna Msza została odprawiona we wtorek 7 grudnia o godz. 19.30. Była to Missa Cantata [wieczorna] w rycie dominikańskim z uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP. Więcej informacji można znaleźć na stronie parafii.
Pierwsza fotografia przedstawia trzech duchownych i akolitów w prezbiterium, z przeorem in choro. Duchowni mają nad kapturami ozdobne humerały, które współgrają z ozdobnymi albami. Widać je bliżej na kolejnych zdjęciach.
Tłumaczenie: Anna Kaźmierczak
Mons. Pozzo o dialogu z Bractwem Kapłańskim Św. Piusa X
Zgodnie z zapowiedzią zamieszczamy drugą część wywiadu z mons. Pozzo z okazji III rocznicy Summorum Pontificum, dotyczącą postępów dialogu z Bractwem Kapłańskim Św. Piusa X. Wywiad ukazał się na stronie sekcji niemieckiej Radia Watykańskiego.Jeżeli chodzi o rozmowy Stolicy Apostolskiej z lefebrystami (FSSPX) — może Ksiądz zdradzić, czy poczyniono jakieś postępy?
Zachowanie poufności jest fundamentem sukcesu rozmów toczących się pomiędzy ekspertami Kongregacji Nauki Wiary a Bractwem Kapłańskim Św. Piusa X i będę się trzymał tej zasady. Mogę jednak powiedzieć, że klimat rozmów jest pozytywny, konstruktywny i opiera się na wzajemnym szacunku. Jak dotąd rozmowy zmierzały ku przedstawieniu sobie nawzajem powodów i argumentów przez obie strony, aby odsłonić sedno bądź korzeń istniejących trudności natury doktrynalnej. Moim zdaniem samo zgłębienie i wyjaśnienie owego korzenia i niedawnych przyczyn zaistniałych trudności już samo w sobie jest postępem.
Sprawowanie ‘starej’ Mszy od czasu ukazania się motu proprio nie jest już kością niezgody między Rzymem a FSSPX. Niemniej pozostają jeszcze różnice natury doktrynalnej, jak choćby wolność religijna, ekumenizm, pojęcie Tradycji. Który orzech jest najtwardszy do zgryzienia?
Właśnie te aspekty są kością niezgody. Nie chodzi bowiem o odrzucenie autorytetu Soboru Watykańskiego II jako takiego czy też nauczania kolejnych papieży. Chodzi raczej o pewne stwierdzenia lub zapisy dokumentów Soboru dotyczące wolności religijnej, ekumenizmu, stosunku do religii niechrześcijańskich, pojmowania reformy liturgicznej, jedności doktryny w świetle Tradycji. Ogólnie rzecz biorąc trudności dotyczą kontynuacji lub równomiernego rozwoju pewnych aspektów nauczania Soboru i nauczania kolejnych papieży w świetle niezmiennego nauczania Kościoła i Tradycji. Nie wydaje mi się, że FSSPX z zasady odrzuca możliwość czy prawowitość istnienia pewnego procesu czy też równomiernego, spójnego pogłębienia doktryny katolickiej. To co odróżnia stanowisko FSSPX od stanowiska Rzymu to osąd w sprawie kontynuacji czy spójności pomiędzy pewnym nauczaniem Vaticanum II a wcześniejszym magisterium. Myślę, że najnowsza wypowiedź papieska dotycząca hermeneutyki odnowy w ciągłości Tradycji oraz niezmiennego magisterium Kościoła przedstawia fundamentalną zasadę rozwiązywania konfliktu. Chodzi o zastosowanie tej zasady w poszczególnych przypadkach oraz w całej rozciągłości, czyli więcej niż uczyniono do tej pory.
Również kapłani posługujący we wspólnotach przywiązanych do starej formy rytu rzymskiego nie mogą z zasady wykluczyć sprawowania liturgii wg nowych ksiąg liturgicznych — napisał Ojciec Święty. Jak widzi tę sprawę Bractwo św. Piusa X?
To jest pytanie do Bractwa. Jak powiedziałem wcześniej, sądzę że również kwestia ksiąg liturgicznych i reformy Pawła VI wymaga uporządkowania – w trosce o właściwe zrozumienie reformy liturgicznej oraz wynikające stąd prawidłowe stosowanie. Podstawowym pytaniem, na które Bractwo musi odpowiedzieć jest to, czy zwyczajna forma rytu rzymskiego promulgowana przez Pawła VI jest w sobie ważna [ma moc obowiązującą] i prawowita. W tym względzie nie może być żadnych wątpliwości ani wahań. Odpowiedź musi brzmieć „tak” bez cienia wątpliwości. Druga lista problemów obejmuje dwuznaczności, braki i także błędy doktrynalne, które rozpowszechniły się po Soborze — mam tu na myśli interpretację teologiczną przy wprowadzaniu reformy liturgicznej. Jeszcze za czasów kardynalskich Józef Ratzinger, dziś papież Benedykt, mówił o pewnym „zerwaniu” w liturgii. Z tej perspektywy nie można twierdzić, że wiele wysuniętych krytyk było pozbawionych racji.
Może raz jeszcze poruszmy kwestię nadużyć liturgicznych w zwyczajnej formie rytu: forma zwyczajna Mszy św., jaką np. odprawia sam papież, musi zostać przyjęta przez wszystkich członków Kościoła Katolickiego. Również przez lefebrystów. Czy tak faktycznie jest?
Obawiam się, że nie tylko. Samo także, co wspomniałem, rozumienie formy liturgicznej — jak ma to miejsce w wielu przypadkach reformy liturgicznej, w teologii liturgicznej oraz w bardzo wielu przypadkach, które okazały się nadużyciami lub które wykazywały nieprawidłowości — przedstawia obiektywny problem. Musimy dziś na nowo odkryć prawdziwy sens i prawdziwe znaczenie reformy liturgicznej. Ojciec Święty odprawia Msze św. wg ksiąg Pawła VI i jest to w pełni normatywny punkt odniesienia. Wiemy jednakże, że wiele obecnie sprawowanych Mszy św. nie odpowiada prawdziwemu nauczaniu ani prawdziwemu duchowi reformy liturgicznej ani mszałowi Pawła VI. Dlaczego do tego doszło? Dlaczego pojawiły się nadużycia, nieprawidłowości, fałszywa interpretacja? Na to pytanie też musimy odpowiedzieć.
Niedawno przełożony Bractwa św. Piusa X bp Bernard Fellay zagroził bp. Richardowi Williamsonowi wykluczeniem ze struktur Bractwa, jeżeli ów w procesie sądowym w Niemczech nadal będzie reprezentowany przez adwokata podnoszącego skrajnie prawicowe argumenty. Czy w Bractwie szykuje się rozłam?
Przypadek bp. Williamsona jest przypadkiem odosobnionym i przełożony FSSPX ma obowiązek go rozpatrzyć wewnątrz Bractwa, nie wykluczając użycia środków dyscyplinarnych, jeżeli okoliczności będą tego wymagały. W sprawie bp. Williamsona Stolica Apostolska wyraziła się już jasno dawno temu. W niedawno wydanej książce zatytułowanej „Światłość świata” Ojciec Święty potwierdza również, że przypadek bp. Williamsona, w zakresie w jakim dotyczy błędnych stwierdzeń w przedmiocie holokaustu, jest przypadkiem odosobnionym i należy go całkowicie oddzielić od kwestii stosunków pomiędzy FSSPX a Stolicą Apostolską, które dotyczą zagadnień doktrynalnych i kanonicznych.
Gdzie widzi Ksiądz prawdziwe przeszkody dla lefebrystów: w doktrynie czy polityce?
Jestem przekonany, że kwestie, które stoją na przeszkodzie całkowitego pojednania FSSPX ze Stolicą Apostolską dotyczą doktryny. Mogą stąd wyniknąć odruchy lub możliwe implikacje natury ideologiczno-politycznej, niemniej nie są one najważniejszym czy istotnym elementem dyskusji.
Czy Komisja Ecclesia Dei może doradzić wiernym, by uczęszczali na Msze św. sprawowane przez kapłanów Bractwa i przystępowali tam do sakramentów świętych, czy im to odradzić?
W liście do biskupów po zdjęciu ekskomuniki z czterech biskupów Bractwa bezprawnie wyświęconych przez abp. Lefebvre’a Ojciec Święty oznajmia, że zniesienie ekskomuniki, czyli ciężkiej kary dyscyplinarnej, nie oznacza bynajmniej automatycznego kanonicznego uznania FSSPX i prawowitego piastowania przez nich urzędu. W myśl listu, katolicy winni unikać uczestnictwa w Mszach św. sprawowanych przez kapłanów FSSPX i przyjmowania sakramentów z uwagi na ich nieuregulowany status kanoniczny. Ta sama zasada ma zastosowanie do każdego innego kapłana, który znajduje się w nieuregulowanej sytuacji kanonicznej lub nie ma biskupa.
Czy jest Ksiądz w stanie oszacować, jak długo potrwa powrót lefebrystów na łono Kościoła Katolickiego?
Nie narzuciliśmy sobie żadnego terminu. Modlimy się i działamy w kierunku powrotu Bractwa do pełnej jedności z Kościołem.
środa, 8 grudnia 2010
Istota ukazywana przez formę
Wielu chrześcijan podejmuje podróże do szczególnych miejsc. Należą do nich stare kościoły, okolice słynne ze nadprzyrodzonych objawień, zakątki przechowujące pamięć o obecności świętych. Zwyczaje te są świadectwem mądrości i żywej wiary licznych pokoleń. Ich kolejni przedstawiciele czerpią z nich siłę do doczesnego pielgrzymowania i zasługi na życie wieczne. Liczne generacje wydeptały tym sposobem niezliczone kalwaryjskie ścieżki, trasy pielgrzymkowe, starły swymi butami schody i posadzki starodawnych kościołów. Miejsca te przyciągały i przyciągają, bo w nich uwidacznia się działanie Boże w świecie. Z nimi związane są liczne cuda, uzdrowienia, ważne wydarzenia dla życia okolicznych mieszkańców. Gdy przybywamy w te miejsca, stajemy się na powrót jakby uczestnikami tamtych wydarzeń. Obecność Boża w tych miejscach, która wyjątkowo daje się odczuć sprawia, że te wydarzenia trwają w nich nadal.

Wydawać by się mogło, że pamięć o szczególnych właściwościach takich obszarów jest niewskazana. Bóg jest przecież wszędzie i równie dobrze można modlić się do niego w każdym miejscu. Większość ludzi nie ukrywa jednak, że lepiej im się skupić w starym kościółku, gdzie panuje wyjątkowa atmosfera, gdzie dusza sama ulatuje do Boga. Co prawda w tabernakulach każdego z kościołów jest ten sam Pan Jezus, a jednak czujemy że lepiej nam się z nim obcuje w świątyni, w której panują dogodniejsze warunki do modlitwy, skupienia, czy kontemplacji. Nie jest to także wyłącznie nasze subiektywne wrażenie. Popierają je bowiem liczne wota zawieszone przy bocznych ołtarzach i liczne cuda, które zostały zdziałane przez wieki wśród skrzypiących ławek przesyconych zapachem świec i kadzidła. Podobnie jest z potrzebą korzystania z posługi kapłanów, których życie wskazuje na większą świątobliwość. Od zawsze wierni gromadzili się liczniej na Mszach św. odprawianych przez księdza, który ucieleśniał ugruntowane w powszechnej świadomości wyobrażenie świętości. Sam Kościół uznał, że pomimo, iż na ważność Sakramentu nie wpływa stan moralny kapłana, to jednak większych łask można spodziewać się, gdy jest on udzielany przez szafarza bieglejszego na drodze świętości.
Nie inaczej sprawa ma się także z Mszą św. Osoby szukające w liturgii mszalnej przede wszystkim bliskości Boga i klimatu Kalwarii, której jest ona uobecnieniem, szukają takich miejsc, gdzie Msza św. odprawiana jest pobożnie i godnie. I tutaj także wydawałoby się, że wszystkie Msze św. są przecież odprawiane tak samo, według tego samego Mszału, dokonuje się podczas nich to samo przeistoczenie Chleba i Wina w Ciało i Krew Pańską, a jednak nawet w ramach tej samem formy rytu Mszy św. potrafią być one bardzo różnie odprawione. Co dopiero powiedzieć o Mszach św. odprawianych w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, w oryginalnym rycie rzymskim? Tutaj także, co podkreśla się bardzo wyraźnie, istota Mszy św. jest taka sama jak każdej innej. Niemniej jednak, jak wysoce zasadne są poczynionej wyżej odróżnienia. Istota Mszy św., która stanowi niewypowiedzianą tajemnicę, nie jest całkowicie odkryta przed człowiekiem. Podobnie smak potrawy, muzyka instrumentów, zapach kwiatów, są często skryte i dopóki nie zostaną w należyty sposób wyrażone, dopóty nie można poznać ich istoty, ich piękna, i czerpać z nich pożytku. W najbardziej banalnych czynnościach dnia codziennego człowiek stara się dotrzeć do istoty rzeczy. Szuka więc takich sposobów, aby maksymalnie się do niej zbliżyć. Dążenie do poznania istoty jest naturalną potrzebą człowieka, polegającą na dążeniu do poznania Prawdy.

Jeżeli zbliża człowieka do Boga atmosfera starego kościoła, jeżeli szuka starodawnych świadectw, przedmiotów i relikwii, które uświęciły poprzednie pokolenia, jakże błogie powinno być dla niego uczestniczenie w żywych tajemnicach, które przemawiają do niego w tej samej formie i w tym samym języku, w którym Mszy św. podczas swojego chrztu św. słuchał Mieszko I, w której zatapiała się św. Jadwiga, św. Maksymilian Maria Kolbe, której dokładnie w ten sam sposób doświadczali wszyscy święci kanonizowani przez Kościół z całego świata. Jeżeli chcielibyśmy w jakiś sposób zbliżyć się do odkrycia istoty Mszy św., powinniśmy zacząć od poznania jej takiej, jaka była przez te setki lat. To jest Msza św. Kościoła. To jest prawdziwa Tradycja, w której odzwierciedlają się dzieje Kościoła i jego wyznawców. Tędy biegnie sprawdzona droga świętości, nasz najpewniejszy wzór do naśladowania.

Wydawać by się mogło, że pamięć o szczególnych właściwościach takich obszarów jest niewskazana. Bóg jest przecież wszędzie i równie dobrze można modlić się do niego w każdym miejscu. Większość ludzi nie ukrywa jednak, że lepiej im się skupić w starym kościółku, gdzie panuje wyjątkowa atmosfera, gdzie dusza sama ulatuje do Boga. Co prawda w tabernakulach każdego z kościołów jest ten sam Pan Jezus, a jednak czujemy że lepiej nam się z nim obcuje w świątyni, w której panują dogodniejsze warunki do modlitwy, skupienia, czy kontemplacji. Nie jest to także wyłącznie nasze subiektywne wrażenie. Popierają je bowiem liczne wota zawieszone przy bocznych ołtarzach i liczne cuda, które zostały zdziałane przez wieki wśród skrzypiących ławek przesyconych zapachem świec i kadzidła. Podobnie jest z potrzebą korzystania z posługi kapłanów, których życie wskazuje na większą świątobliwość. Od zawsze wierni gromadzili się liczniej na Mszach św. odprawianych przez księdza, który ucieleśniał ugruntowane w powszechnej świadomości wyobrażenie świętości. Sam Kościół uznał, że pomimo, iż na ważność Sakramentu nie wpływa stan moralny kapłana, to jednak większych łask można spodziewać się, gdy jest on udzielany przez szafarza bieglejszego na drodze świętości.
Nie inaczej sprawa ma się także z Mszą św. Osoby szukające w liturgii mszalnej przede wszystkim bliskości Boga i klimatu Kalwarii, której jest ona uobecnieniem, szukają takich miejsc, gdzie Msza św. odprawiana jest pobożnie i godnie. I tutaj także wydawałoby się, że wszystkie Msze św. są przecież odprawiane tak samo, według tego samego Mszału, dokonuje się podczas nich to samo przeistoczenie Chleba i Wina w Ciało i Krew Pańską, a jednak nawet w ramach tej samem formy rytu Mszy św. potrafią być one bardzo różnie odprawione. Co dopiero powiedzieć o Mszach św. odprawianych w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, w oryginalnym rycie rzymskim? Tutaj także, co podkreśla się bardzo wyraźnie, istota Mszy św. jest taka sama jak każdej innej. Niemniej jednak, jak wysoce zasadne są poczynionej wyżej odróżnienia. Istota Mszy św., która stanowi niewypowiedzianą tajemnicę, nie jest całkowicie odkryta przed człowiekiem. Podobnie smak potrawy, muzyka instrumentów, zapach kwiatów, są często skryte i dopóki nie zostaną w należyty sposób wyrażone, dopóty nie można poznać ich istoty, ich piękna, i czerpać z nich pożytku. W najbardziej banalnych czynnościach dnia codziennego człowiek stara się dotrzeć do istoty rzeczy. Szuka więc takich sposobów, aby maksymalnie się do niej zbliżyć. Dążenie do poznania istoty jest naturalną potrzebą człowieka, polegającą na dążeniu do poznania Prawdy.
Jeżeli zbliża człowieka do Boga atmosfera starego kościoła, jeżeli szuka starodawnych świadectw, przedmiotów i relikwii, które uświęciły poprzednie pokolenia, jakże błogie powinno być dla niego uczestniczenie w żywych tajemnicach, które przemawiają do niego w tej samej formie i w tym samym języku, w którym Mszy św. podczas swojego chrztu św. słuchał Mieszko I, w której zatapiała się św. Jadwiga, św. Maksymilian Maria Kolbe, której dokładnie w ten sam sposób doświadczali wszyscy święci kanonizowani przez Kościół z całego świata. Jeżeli chcielibyśmy w jakiś sposób zbliżyć się do odkrycia istoty Mszy św., powinniśmy zacząć od poznania jej takiej, jaka była przez te setki lat. To jest Msza św. Kościoła. To jest prawdziwa Tradycja, w której odzwierciedlają się dzieje Kościoła i jego wyznawców. Tędy biegnie sprawdzona droga świętości, nasz najpewniejszy wzór do naśladowania.
Polacy poznają Mszę trydencką
Kilka tygodni temu zamieściliśmy świadectwo mężczyzny, który poznał Mszę trydencką. Było to tłumaczenie z języka angielskiego. Warto jednak wspomnieć, że wiele jest tego typu świadectw także w polskim internecie. Poniżej zamieszczamy kilka z nich skopiowanych z Forum Krzyż (wybrano tylko fragmenty wypowiedzi oraz zachowano oryginalną pisownię).
(…) Mam 15 lat i mieszkam w archidiecezji lubelskiej. Jeszcze rok temu byłem bardzo postępowym katolikiem - nie wierzyłem w piekło, uważałem, że po śmierci można się jeszcze nawrócić itp. Zmiana zaszła kiedy dowiedziałem się o tym, że papież uwolnił mszę trydencką. (…) ereandel
Mam 15 lat. Mieszkam w Rzeszowie. Około kwietnia tego roku zacząłem się interesować Mszą trydencką, poszedłem więc, Mszy wysłuchałem, no i zachwyt od samego początku. (…)Choć tak na prawdę jeszcze przed kontaktem z tradycjonalizmem był mi de facto bliski (czytałem sobie św. Tomasza z Akwinu, dokumenty Soboru Trydenckiego, denerwowało mnie niedbalstwo liturgiczne). (…) amharc
Mam na imię Dominik, lat 15. Tradycyjną liturgią interesuję się od czerwca obecnego roku. Byłem jeszcze w marcu, ale ze względu na cichą Mszę i przyzwyczajenie do NOMu nie spodobało mi się.
Co mnie przyciągnęło do Mszy trydenckiej? Otóż sacrum. Taki wewnętrzny spokój ducha i pokora. Poczucie się, że jesteś między niebem, a ziemią, orędowanie Aniołów, niezmienność formuły, dyscyplina, łacina - coś pięknego. (…) DominoNR
Sławek, 19 lat, alumn WSD. Zainteresowany Nadzwyczajną Formą Rytu Rzymskiego od 2008 roku- pierwsza Msza w tej formie na polach Grunwaldu. NFRR dla mnie to wielkie poczucie sacrum, coś co na początku wymaga sporo własnego wkładu ale w zamian daje dużo więcej niż się może wydawać. Sławek
Mam na imię Tomek. Liturgią trydencką interesuje się około od dwóch lat (przyczyniło się do tego m. in. forum Barka - w końcu człowiek zdaje sobie sprawę, że gitara, ciągłe "Jezus cię kocha" i ksiądz-konferansjer to nie to...) (…)W NFRR uczestniczyłem kilka razy, tak "na sucho" nauczyłem się służyć (to co ministrant musi umieć + dzwonienie, przestawianie mszału, pokłony), w czasie wakacji mam zamiar częściej jeździć do Łodzi. Tomas
Mam na imię Krzysztof. Studiuję fizykę na Politechnice Wrocławskiej. Na Mszę Wszechczasów trafiłem niecałe dwa lata temu za namową kolegi. Nie bez znaczenia była tutaj także lektura KNO . Jeszcze zanim trafiłem na tradycję irytowały mnie cukierkowo słodkie kazania i piosenki w stylu "Speedy Gonzales, Jezus kocha Cię!" (fragment piosenki pielgrzymkowej). Gdy poznałem KRR, okazało się, że było to tym, czego szukałem. Dkg
Jestem żoną i mamą.Mam troje dzieci.
Tradycja katolicka interesowała mnie od ...zawsze ,ale dopiero niedawno odważyłam się zaproponować rodzinie uczestnictwo w Mszy trydenckiej.Mąż i córka mieli trochę zdziwione miny, ale ja z synem jesteśmy po prostu oczarowani ( może to nie najlepsze słowo).Wiem, ze moja wiedza i wyczucie całości jest na razie bardzo powierzchowne, ale to dopiero początek.Przeszłam przez wiele wspólnot bez większego zaangażowania, ciągle czegoś w kościele, w nauczaniu szukałam i czułam niedosyt.Często wręcz ból z powodu niezaspokojenia tych tęsknot.Choć urodziłam się po Soborze i zostałam wychowana na Mszy św. w języku polskim to czuję, ze mam ten cały "depozyt tradycji" po prostu we krwi.Niewierzący dom, antyreligijna atmosfera w rodzinie nie zdołała zgasić we mnie tej iskierki.Jak mocna musiała być wierność przeszłych pokoleń.I jak bardzo jestem im za to wdzięczna!
Postanowiliśmy z synem na początek uczestniczyć we Mszy trydenckiej w miarę możliwości ( mamy dość daleko, a pozostała część rodziny na razie nas " nie rozumie"), uczymy się podstawowych modlitw po łacinie ( trochę słów pamiętam z liceum :-), zapisałam dzieci na korespondencyją katechezę w IDP ( córka przyjmowała I Komunię św. za granicą i dopiero teraz zauważam , ze ma braki w katechizmie), kupiłam kilka książek z Te Deum i opowiadam o ich treści rodzinie.Ponadto postanowiłam ,ze pojedziemy w lipcu choćby na 1-2 dni na Tradicamp.
Ogólnie daje się odczuć w naszych sercach, w naszym domu taki nowy, ożywczy powiew.Chwilami wydaje mi się,ze jestem jak ten rolnik który znalazł skarb na roli :-)))))))))))))))))))))
Przepraszam ,ze się chwalę ale ostatnio mój syn zrobił rzecz wręcz rewelacyjną ( sam to wymyślił, a ja go poparłam).Poszedł do proboszcza i powiedział, ze pragnie przyjmować Pana Jezusa na klęcząco.U nas w parafii jest tylko jedna "uprzywilejowana" babcia która tak może robić.No i ksiądz się zgodził!!!!I mój syn na końcu rozdawania Komunii zawsze z tą babcią klękają!!! Yukoma
Na mszę trydencką chodzę od kwietnia tego roku. Stała się ona moim największym odkryciem!!!!! Początkowo nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, ale z czasem wszystko mi się wyjaśniło jak wiele taka msza daje człowiekowi ( ile łask ). Niestety nie ma u mnie w kościele takich wspaniałych mszy, więc jeżdżę z rodzinką do około 40 km oddalonego kościoła. Nastolatka
Mam 17 lat i mieszkam w Gdańsku. Tradycję poznałem ponad rok temu w momencie, kiedy byłem bliski odejścia od Chrystusa. I Tradycja mnie uratowała. krwawy_kniaz
wtorek, 7 grudnia 2010
Una Voce prezentuje Stolicy Apostolskiej raport dotyczący implementacji Summorum Pontificum
Międzynarodowa Federacja Una Voce (FIUV), zrzeszająca organizacje z całego świata propagujące tradycyjną liturgię łacińską, przedstawiła Stolicy Apostolskiej raport z wdrażania motu proprio Summorum Pontificum w krajach, w których FIUV posiada stowarzyszenia członkowskie. Raport, w którego przygotowaniu pomagała także redakcja naszego portalu, można znaleźć w wersji angielskiej na stronie Federacji. Poniżej zamieszczamy tłumaczenie sprawozdania prezesa Federacji Leo Darrocha z wizyty w Rzymie.
Raport z Rzymu
Prezentacja Raportu FIUV z okazji trzeciej rocznicy ogłoszenia motu proprio Summorum Pontificum
Moje podziękowania kieruję do organizacji członkowskich Federacji za dostarczenie szczegółowych raportów dotyczących implementacji motu proprio Summorum Ponitifcum w waszych krajach. Raporty są szczególnie ważne, bowiem Stolica Apostolska poprosiła biskupów Kościoła o przedstawienie raportu z implementacji motu proprio przez ostatnie trzy lata. Było zatem niezbędne, aby nasza Federacja zaprezentowała nasz własny raport sukcesów i trudności doświadczanych na poziomie diecezjalnym i parafialnym, tak aby Rzym otrzymał prawdziwą ocenę implementacji motu proprio.
Zebrałem te pojedyncze raporty w szersze dossier i wyruszyłem do Rzymu 16 listopada razem z Jasonem Kingiem (wiceprezesem) oraz z Rodolfo Vargas Rubio (sekretarzem). Miałem nadzieję na zorganizowanie krótkiego spotkania z Ojcem Świętym Benedyktem XVI, aby osobiście przedstawić egzemplarz raportu, tak jak uczyniliśmy to w zeszłym roku. Nie było to jednak możliwe. W środę 17 listopada liczba miejsc na papieskich audiencjach była bardzo ograniczona z powodu Konsystorza.
Raport FIUV jest bardzo szczegółowy i wyczerpujący. Ma 262 strony i waży prawie jeden kilogram. Składa się z pięciu części. Część trzecia zawiera wszystkie raporty organizacji członkowskich w tym także bardzo poufne informacje. Z tego powodu ta część została zarezerwowana tylko do wglądu Stolicy Apostolskiej i nie zostanie upubliczniona.
Pomimo pewnego rozczarowania, że tym razem nie zaprezentujemy naszego raportu osobiście papieżowi Benedyktowi XVI, sześć dni w Rzymie było bardzo ważne dla naszej organizacji.
Rankiem 17 listopada przedstawiliśmy kopie naszego raportu ks. prałatowi Pozzo z Komisji Ecclesia Dei. Nasze raporty są traktowane przez Komisję jako bardzo istotne dokumenty, gdyż dostarczają informacje od wiernych świeckich (zarówno pozytywne jak i negatywne) dotyczące implementacji motu proprio. W dalszej części poranka uczestniczyliśmy w publicznej audiencji na Placu Św. Piotra.

W czwartek 18 listopada przedstawiliśmy egzemplarz naszego raportu w Kongregacji Kultu Bożego (gdzie zostaliśmy przyjęci przez kard. Canizaresa), w Kongregacji ds. Duchowieństwa, w Kongregacji ds. Biskupów i w Najwyższym Trybunale Sygnatury Apostolskiej (gdzie zostaliśmy przyjęci przez abp. Raymonda Leo Burke'a).

W piątek rano, 19 listopada odbyliśmy kolejne spotkanie z Komisją Ecclesia Dei i następnie długie spotkanie w Kongregacji Edukacji Katolickiej, gdzie rozmawialiśmy, poza innymi sprawami, o formacji seminarzystów w naszych seminariach. Wcześniej tego dnia uczestniczyłem we Mszy w Bazylice Św. Piotra o godzinie 7.00 sprawowanej przez abp. Malcolma Ranjitha.
W sobotę rano, 20 listopada mieliśmy wielki przywilej uczestnictwa w konsystorzu kardynalskim, podczas którego abp Burke oraz abp Ranjith zostali podniesieni do godności kardynalskiej. Otrzymaliśmy osobiste zaproszenia od abp. Burke'a aby móc uczestniczyć nie tylko w konsystorzu, lecz również później w przyjęciu w North American College oraz w kolejnym przyjęciu następnego wieczoru w jego biurze w Kancelarii.
W sobotę wieczorem uczestniczyłem w Visitte de Colore w auli Pawła VI oraz złożyłem w imieniu Federacji gratulacje nowopowołanemu kardynałowi Ranjithowi.

Nasze ostatnie spotkanie odbyło się w poniedziałek o godzinie 10.00 w Sekretariacie Stanu, gdzie przedstawiłem egzemplarz naszego raportu ks. prałatowi Peterowi Wellsowi. Ksiądz Wells zapewnił nas, że raport zostanie dostarczony do Ojcu Świętemu. Skorzystaliśmy z okazji, aby podnieść wiele spraw, które są istotne dla działalności Federacji. Atmosfera spotkania była bardzo pozytywna i przyjazna.
Od czasu promulgacji Summorum Pontificum podejście do naszej Federacji stało się bardzo przyjazne w Rzymie. Zapewniono nas, że raporty od naszych organizacji członkowskich okazały się niezwykle istotne jako głos laikatu. Jest to informacja, której Rzym nie mógłby uzyskać poprzez zwykłe kanały komunikacji.
Leo Darroch
Prezes - Foederatio Internationalis Una Voce
Subskrybuj:
Posty (Atom)