piątek, 12 listopada 2010

Nowa książka ks. Nicoli Buxa, czyli dyskusja o liturgii i reformie reformy

Kilka dni temu nakładem wydawnictwa Piemme ukazała się nowa książka autorstwa Księdza Nicoli Buxa pod tytułem "Chodzić na Mszę i nie stracić wiary". Na stronach swojej książki Bux przedstawia Mszę, najwyższy akt kultu katolickiego, w jej dwóch formach rytu rzymskiego, porównuje ją z liturgią wschodnią, opisuje jej teologię i duchowość, a czyni to ze znawstwem, doświadczeniem i zmysłem duszpasterskim.

Zaczynając od reformy soborowej i posoborowej autor wylicza liturgiczne „deformacje na granicy dopuszczalności” i powstający przeciw nim opór, odpierając jednocześnie słowa krytyki i oskarżenia o zdradę Soboru czy brak wiedzy liturgicznej skierowane do Benedykta XVI i jego współpracowników, dotykając tym samym „reformy reformy”. Książka ta jest przewodnikiem, który pomaga poruszać się po targowisku dzisiejszych Mszy bez utraty wiary.


Proszę Księdza, najnowsza książka jest jeszcze bardziej bezpośrednia niż pierwsza zatytułowana „Reforma Benedyka XVI. Liturgia między innowacją a tradycją”. Co się zmieniło?

Również obecnie, w czasie obfitującym w skandale, Papież kładzie nacisk na fakt, że zło pochodzi z wnętrza Kościoła. Trwamy wciąż w ciężkim kryzysie, który Kardynał Ratzinger obarczał odpowiedzialnością za upadek liturgii, za podejście na zasadzie „zrób-to-sam”, które sprawia, że liturgia przestaje być „święta” i może doprowadzić do utraty wiary. Niewiele się zmieniło. „Z punktu widzenia liturgii, dzisiejszy Kościół jest poważnie chory” ponieważ liturgia traci swój sens, swoje zasady, zapomina o Prawie Bożym.

Prawo Boże... proponuje Ksiądz, aby osią nowej reformy liturgicznej uczynić pewne wymagające ponownego odkrycia pojęcie, pełne mocy i fascynujące ius divinum. Cóż to takiego?

Jest to bardzo prosta koncepcja. Kardynał Ratzinger pisał w pierwszym rozdziale „Ducha Liturgii”, że nie ma liturgii jeśli Bóg się nie objawia, innymi słowy, jeśli nie odsłania On Swego Oblicza. Ponadto w „Jezusie z Nazaretu” w pewnym momencie Kardynał pisze, że liturgia jest kontynuacją Objawienia, a więc jeśli Bóg się ukazuje, pokazuje nam swoją twarz, mówi także, w jaki sposób chce być uwielbiony, jakiego kultu oczekuje.
Przeciwieństwem jest tu słynna opowieść o złotym cielcu, a więc o człowieku, który sam sobie stwarza Boga i sam wymyśla liturgię czyli pusty taniec wokół złotego cielca, którym jesteśmy my sami. Bóg przekazuje prawo w Starym Testamencie, kiedy mówi jak należy obchodzić Paschę i kiedy daje przykazania. Tak też jest w Nowym Testamencie. Mówiąc krótko, nie możemy dowolnie dysponować liturgią.

Liturgia zatem nie jest zatem do naszej dowolnej dyspozycji ale sztuka jest przecież dziełem człowieka. Co można zatem powiedzieć o sztuce sakralnej, która podobnie przeżywa czas strukturalnej dekadencji?

Ze sztuką jest tak samo! Wyobrażenie, przedstawienie Boga w Kościele Wschodnim, tak jak i w Kościele Zachodnim, zawsze musiało mieścić się w odpowiednich kanonach. To samo dotyczy dyscypliny w muzyce sakralnej. Zasada jest zawsze ta sama. To nie my na podstawie naszych zachcianek decydujemy jak namalować Pana lub jak skomponować pieśń, lub jaką pieśń wykonać podczas liturgii. Kościół ustalił kanony zgodne z kultem Bożym, aby tworzony obraz Boga nie był zniekształcany. Liturgia, sztuka i muzyka stanowią w głębi jedność, która nie pozwala rozpatrywać ich oddzielnie.

Ojciec Święty niedawno mianował Księdza Doradcą w Kogregacji Kultu Bożego, co świadczy o jego czujności i kompetencji. Proszę nam powiedzieć - jeśli trzy lata temu Summorum Pontificum zrewolucjonizowało „kwestię liturgii”, poddając dyskusji sprawy „niewygodne” ale i podstawowe takie jak liturgia gregoriańska, to czego możemy spodziewać się w najbliższym czasie po nowym ruchu liturgicznym, który właśnie się rodzi?

Przede wszystkim nowy ruch niekoniecznie oznacza inny ruch w porównaniu z tym znanym i owocnie działającym w XX w. Kościół jest semper reformanda. Komu nie podoba się określenie „reforma reformy” może mówić o „odrodzeniu” ruchu liturgicznego ale należy pamiętać, że chodzi zawsze o „odnowienie w ramach kontinuum jedynego podmiotu – Kościoła, który został nam dany przez Pana”, jak mówi Benedykt XVI. Motu Proprio stanowi podwaliny pod dalszą pracę. Miejmy nadzieję, że niebawem pojawią się kolejne impulsy. Obecny Papież, łagodny ale stanowczy, chce podążać naprzód, a my wraz z nim. Z tą samą łagodnością i stanowczością.

©© 2010 Rinascimento Sacro, wszelkie prawa zastrzeżone.

Tłumaczenie: Marta Kurian
http://www.tlumacz-wloskiego.com.pl