poniedziałek, 28 listopada 2011

Modlitwy apologetyczne Ordo Missae

Publikujemy tłumaczenie kolejnego z serii tekstów opublikowanych przez Urząd Celebracji Liturgicznych Stolicy Apostolskiej z okazji Roku Kapłańskiego, który miał miejsce w latach 2009-2010:

Cisza, która kontempluje i adoruje
Święta liturgia, którą Sobór Watykański II rozumie jako kapłańskie działanie Chrystusa, i dlatego uznaje za źródło i szczyt życia kościelnego, nie może być nigdy redukowana do zwykłej rzeczywistości estetycznej ani być uważana za narzędzie do celów czysto pedagogicznych lub ekumenicznych. Celebracja świętych misteriów jest przede wszystkim aktem chwalenia najwyższego majestatu Boga, Jednego i Troistego, aktem chcianym przez samego Boga. W tym akcie człowiek osobiście i wspólnotowo staje przed Bogiem, aby Mu dziękować, ze świadomością, że jego byt nie może odnaleźć swej pełni bez chwalenia Go i bez wypełniania Jego woli, w ciągłym szukaniu Królestwa, które już jest obecne, lecz które przyjdzie definitywnie w dniu Paruzji Pana Jezusa[1].
W świetle tego jest jasne, że kierunek każdego działania liturgicznego — który jest tożsamy tak dla kapłana, jak i wiernych — jest skierowany ku Panu: do Ojca przez Chrystusa w Duchu Świętym. Dlatego „kapłan i lud nie modlą się zwróceni ku sobie nawzajem, ale w kierunku jedynego Pana”[2]. Jest to kwestia ciągłego życia conversi ad Dominum, tego zwrócenia się ku Panu, które zakłada „konwersję”, skierowanie naszych dusz ku Jezusowi Chrystusowi i w ten sposób ku Bogu żywemu, to jest prawdziwemu światłu[3].
W ten sposób akt liturgiczny jest przeżywany jako akt cnoty religijności, który zgodnie z jej naturą powinien się charakteryzować głębokim poczuciem sacrum. Jednostka i wspólnota muszą mieć podczas niego świadomość wzajemnego spotkania, w szczególny sposób, przed Tym, który jest po trzykroć Święty i Transcendentny. Dlatego „przekonywającym znakiem skutecznego oddziaływania na wiernych eucharystycznej katechezy jest bez wątpienia wzrost zmysłu tajemnicy Boga obecnego wśród nas”[4].
Właściwą postawą podczas celebracji liturgicznej może być tylko postawa przeniknięta szacunkiem, owym poczuciem zadziwienia, które pochodzi ze świadomości, że jest się w obecności majestatu Bożego. Być może to właśnie chciał wyrazić Bóg, polecając Mojżeszowi zdjąć sandały przy krzaku ognistym? Czy postawa Mojżesza i Eliasza nie zrodziła się z owej świadomości, gdy nie ośmielali się patrzeć na Boga facie ad faciem?[5].
Dwa zadania
W tych ramach możemy lepiej zrozumieć słów Drugiego Kanonu Mszy, który doskonale precyzuje istotę urzędu kapłańskiego: Astare coram te et tibi ministrare (stać przed Tobą i Tobie służyć). Istnieją zatem dwa zadania definiujące istotę tego urzędu: „stanie w obecności Pana” i „służenie w Jego obecności”. Benedykt XVI, komentując tę posługę, zauważył, że terminu „służenie” używa się przede wszystkim w odniesieniu do posługi liturgicznej. Pociąga to za sobą różne aspekty, w tym bliskość i zażyłość.
Papież napisał: „Nikt nie jest tak blisko swego pana jak sługa, który ma dostęp do najbardziej prywatnej sfery Jego życia. W tym sensie «służba» oznacza bliskość, wymaga zażyłości. Z ową zażyłością wiąże się także pewne niebezpieczeństwo, a mianowicie, że sacrum, z którym stale się stykamy, stanie się dla nas czymś zwyczajnym”.
„W konsekwencji słabnie bojaźń będąca przejawem czci. Uwarunkowani przez wszystkie przyzwyczajenia, nie dostrzegamy już, jak wielkie, nowe, zdumiewające jest to, że On sam jest obecny, że do nas mówi, nam się daje. Z tym przyzwyczajaniem się do rzeczywistości nadzwyczajnej, z obojętnością serca musimy walczyć bez ustanku, wciąż na nowo uznając naszą niedoskonałość i łaskę, że On oddaje się w nasze ręce”[6].
W konsekwencji przed każdą celebracją liturgiczną, lecz szczególnie przed Eucharystią — pamiątką śmierci i zmartwychwstania Pana, dzięki której to centralne wydarzenie zbawcze staje się prawdziwie obecne i dokonuje się dzieło naszego zbawienia — musimy upaść w adoracji w obliczu Tajemnicy: wielkiej Tajemnicy, Tajemnicy miłosierdzia. Cóż więcej faktycznie mógł uczynić dla nas Jezus?
W Eucharystii ukazuje nam prawdziwie miłość, która posuwa się „aż do końca” (J 13,1), miłość, która nie zna miary[7]. Wobec tej niezwykłej rzeczywistości stajemy zdumieni i zaskoczeni: z jaką uległością i pokorą Bóg zapragnął złączyć się w ten sposób z człowiekiem!
Jeśli ze wzruszeniem zatrzymujemy się przed Szopką, rozważając Wcielenie Słowa, jakież uczucia powinny ogarnąć nas wobec ołtarza, na którym poprzez ubogie dłonie kapłana Chrystus uobecnia w czasie swoją Ofiarę? Pozostaje nam jedynie zgiąć kolana i w ciszy adorować tę największą tajemnicę wiary[8].
Logiczną konsekwencją tego, co zostało powiedziane, jest fakt, że lud Boży potrzebuje widzieć w kapłanach i diakonach zachowanie pełne szacunku i godności, mogące pomóc w przenikaniu rzeczy niewidzialnych, choćby z niewielu słowami i objaśnieniami.
W Mszale Rzymskim, tzw. Mszale św. Piusa V — jak i w różnych liturgiach wschodnich — znajdujemy bardzo piękne modlitwy, w których kapłan wyraża najgłębsze poczucie pokory i szacunku wobec świętych misteriów: to one objawiają samą istotę wszelkiej Liturgii[9]. Niektóre z tych modlitw znajdujących się w tym Mszale — jego wydanie z 1962 roku stanowi Mszał „formy nadzwyczajnej” rytu rzymskiego — zostały włączone do Mszału promulgowanego po Soborze Watykańskim II. Są one tradycyjnie nazywane „apologiami”.
Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego wspomina o tych modlitwach w numerze 33. Po przywołaniu modlitw wypowiadanych przez kapłana jako celebrującego w imieniu całego Kościoła OWMR stwierdza, że kapłan „niekiedy jednak modli się raczej w swoim imieniu, aby mógł wykonać swą posługę z większym wewnętrznym skupieniem i pobożnością. Modlitwy te wypowiada kapłan po cichu: przed odczytaniem Ewangelii, podczas przygotowania darów, przed Komunią kapłańską i po jej przyjęciu”.
Od „ja” do „my”
Te krótkie formuły wypowiadane w milczeniu zapraszają kapłana do nadania swemu działaniu osobistego wymiaru, do oddania się Panu także we własnym imieniu. Jednocześnie stanowią one doskonały sposób wyruszenia — jak inni wierni — ku spotkaniu z Panem nie tylko wspólnotowo, lecz także w pełni indywidualnie. I to jest pierwszy element zasadniczego znaczenia, bo tylko w stopniu, w jakim rozumiemy i przyswajamy strukturę i słowa liturgii, możemy wejść z nimi w wewnętrzną harmonię. Kiedy to się dzieje, celebrujący kapłan nie mówi z Bogiem tylko jako jednostka, lecz raczej wchodzi w „my” modlącego się Kościoła.
Jeśli celebratio jest modlitwą, to jest rozmową z Bogiem — rozmową Boga z nami i nas z Nim — to „ja” celebransa zostaje przekształcone, włącza się w „my” Kościoła. „Ja” zostaje wzbogacone i poszerzone, modląc się z Kościołem, jego słowami, i rozmowa z Panem rzeczywiście się rozpoczyna. W ten sposób celebracja jest rzeczywiście celebracją „z” Kościołem: serce nie rozszerza się oczywiście pod względem fizycznym, lecz w tym znaczeniu, iż jest „z” Kościołem podczas rozmowy z Bogiem. W tym procesie powiększania serca modlitwy apologetyczne oraz kontemplacyjna i adorująca cisza, jaką wytwarzają, stanowią ważny element, i dlatego właśnie przez ponad tysiąc lat stanowiły one część celebracji eucharystycznej.
Na drugim miejscu w podróży ku Panu stajemy się świadomi naszej marności. Dlatego podczas liturgii koniecznej staje się poproszenie Boga samego, aby nas przekształcił i przyjął nasze uczestnictwo w owej actio Dei (działaniu Boga), które stanowi liturgię. Duch ciągłego nawracania się jest prawdziwie jednym z osobistych warunków, które umożliwiają actuosa participatio (aktywne uczestnictwo) wiernych i samego kapłana. „Nie można oczekiwać czynnego uczestnictwa w liturgii eucharystycznej, jeśli przystępuje się do niej w sposób płytki, bez stawiania sobie pytań dotyczących własnego życia”[10].
Skupienie i cisza przed celebracją oraz podczas niej są rozumiane w tym kontekście i ułatwiają realizację słów Benedykta XVI: „Serce pojednane z Bogiem uzdalnia do prawdziwego uczestnictwa”[11]. I znowu wynika z tego, że modlitwy apologetyczne odgrywają w celebracji ważną rolę.
Narzędzie
Na przykład modlitwa apologetyczna Munda cor meum (Oczyść serce moje), recytowana przed proklamacją Ewangelii, czy In spiritu humilitatis (W duchu pokory), poprzedzająca Lavabo po przedstawieniu darów (chleba i wina) pozwalają wypowiadającemu je kapłanowi uzyskać świadomość jego marności, a jednocześnie dostojeństwa jego misji. „Kapłan przede wszystkim jest sługą i winien ciągle starać się być znakiem, który jako posłuszne narzędzie w rękach Chrystusa, odsyła do Niego”[12].
Milczenie celebransa i jego pobożne gesty uświadamiają wiernemu, który uczestniczy w celebracji, konieczność przygotowania się, nawrócenia, biorąc pod uwagę znaczenie momentu liturgicznego, w którym się znajdują: przed odczytaniem Ewangelii czy na początku Modlitwy Eucharystycznej.
Jeśli chodzi o modlitwy apologetyczne Per huius aquae et vini (Przez tę tajemnicę wody i wina) podczas Offertorium czy Quod ore sumpsimus, Domine (Cośmy ustami spożyli, Panie) podczas puryfikacji świętych naczyń, to mieszczą się one w pragnieniu wprowadzenia w actio divina i przekształcenia przez nie. Musimy stale nosić w umyśle i sercu fakt, że liturgia eucharystyczna jest actio Dei, która włącza nas w Jezusa poprzez Ducha[13]. Te dwie modlitwy kierują naszą egzystencję ku wcieleniu i zmartwychwstaniu, i stanowią rzeczywiście element sprzyjający urzeczywistnieniu pragnienia Kościoła, żeby wierni nie byli obecni na celebracjach tylko jako niemi widzowie, lecz by brali czynny udział w składaniu dziękczynienia Bogu i uczyli się ofiarowywać siebie wraz z Chrystusem[14].
Nie wydaje nam się zatem przesadą stwierdzenie, że modlitwy apologetyczne odgrywają podstawową rolę w przypominaniu wyświęconemu szafarzowi, że „jest więc jeden i ten sam Kapłan, Chrystus Jezus, którego najświętszą Osobę zastępuje kapłan”. Ten ostatni bowiem dzięki konsekracji kapłańskiej upodabnia się do Najwyższego Kapłana i posiada władzę działania mocą i w osobie samego Chrystusa (virtute ac persona ipsius Christi)”[15].
Jednocześnie przypominają one kapłanowi, że będąc wyświęconym szafarzem, stanowi „więź sakramentalną, która łączy czynność liturgiczną z tym, co powiedzieli i uczynili Apostołowie, a przez nich z tym, co powiedział i uczynił Chrystus — źródło i fundament sakramentów”[16]. Modlitwy wypowiadane przez kapłana w sekrecie stanowią zatem nadzwyczajny środek zjednoczenia, utworzenia wspólnoty, która jest „liturgiczna” i uczestniczy w liturgii zwrócona w pełni versus Deum per Iesum Christum (ku Bogu przez Jezusa Chrystusa). 

Dzieło Trójcy
Jedna z modlitw apologetycznych zachowanych w posoborowym Ordo Missae doskonale wyjaśnia to, o czym to mówimy: Domine Iesu Christe, Filii Dei vivi, qui ex voluntate Patris cooperante Spiritu Sancto per mortem tuam mundum vivificasti (Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, który z woli Ojca, za sprawą Ducha Świętego, przez śmierć swoją dałeś życie światu). Modlitwy, które kapłan wypowiada w milczeniu, a zwłaszcza ta, mogą faktycznie skutecznie pomóc kapłanowi i wiernym uzyskać jasną świadomość faktu, że liturgia jest dziełem Trójcy Przenajświętszej. „Modlitwa i ofiara Kościoła są nieodłączne od modlitwy i ofiary Chrystusa, Jego Głowy”[17].
Widzimy zatem, że od ponad tysiąca lat modlitwy apologetyczne prezentują się jako proste formuły oczyszczone przez historię, pełne teologicznej treści, które pozwalają wypowiadającemu je kapłanowi oraz wiernym uczestniczącym w otaczającej ich ciszy mieć świadomość mysterium fidei, w którym biorą udział, i jednoczyć się dzięki temu z Chrystusem, widząc w nim Boga, brata i przyjaciela.
Z tych powodów musimy się cieszyć, że mimo faktu, iż posoborowa reforma liturgiczna drastycznie zmniejszyła liczbę i znacząco zmieniła tekst tych modlitw, nadal znajdują się one w najnowszym Ordo Missae. Kapłani są wezwani, aby nie pomijali tych modlitw podczas celebracji, a także by nie przekształcali ich z modlitw kapłana w modlitwy całego zgromadzenia, recytując je głośno jak wszystkie pozostałe modlitwy. Modlitwy apologetyczne opierają się na teologii i wyrażają teologię różną od tej, która kryje się za innymi modlitwami, a jednocześnie ją uzupełniającą. Wyraża się ona w cichym i pełnym czci sposobie, w jaki wypowiada je kapłan, a towarzyszą pozostali wierni.
Przypisy
[1] Jan Paweł II, Orędzie do zgromadzenia plenarnego Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, 21 września 2001 r.
[2] J. Ratzinger/Benedykt XVI, przedmowa do pierwszego tomu dzieł zebranych.
[3] Por. Benedykt XVI, Homilia podczas Wigilii Paschalnej, 22 marca 2008 r.
[4] Benedykt XVI, Sacramentum caritatis, nr 65.
[5] Por. Jan Paweł II, Orędzie do zgromadzenia plenarnego Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, 21 września 2001 r.
[6] Benedykt XVI, Homilia podczas Mszy Krzyżma, 20 marca 2008 r.
[7] Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia, nr 11.
[8] Jan Paweł II, List do kapłanów na Wielki Czwartek, 2004 r.
[9] Por. Jan Paweł II, Orędzie do zgromadzenia plenarnego Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, 21 września 2001 r.
[10] Benedykt XVI, Sacramentum caritatis, nr 55.
[11] Tamże.
[12] Tamże, nr 23.
[13] Tamże, nr 37.
[14] Por. także Sobór Watykański II, Sacrosanctum Concilium, nr 48.
[15] Pius XII, encyklika Mediator Dei, cytowana w Katechizmie Kościoła Katolickiego, nr 1548.
[16] Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1120.
[17] Tamże, nr 1553.
Tłumaczenie dla NRL: Dominika Krupińska
Źródło: vatican.va